O LGBT w Polsce słów kilka


                9 lat temu na swoim blogu popełniłem wpis o tym, że 19 X 2010 powinien przejśćdo historii, ale pewnie nie przejdzie. Z jakiego powodu? Zabójstwa w łódzkiej siedzibie PiS. Każdy kto mnie zna, wie również że dla mnie katastrofa smoleńska stanowi jakąś cenzurę w życiu. Uważam nadal, pomimo upływu lat, że sytuacja, w której umiera prawie 100 ważnych dla kraju osób na pokładzie samolotu jest niecodzienna i absolutnie niedopuszczalna. Sądzę również, że decyzja by całkowicie oddać śledztwo Rosji była chybiona, chociaż obawiam się, że ówcześnie rządzący mogliby niewiele wyegzekwować nawet gdyby próbowali od początku w bardziej zdecydowany sposób domagać się wraku Tupolewa. Jednocześnie jednak z perspektywy 2019 roku widać już wyraźnie jak na dłoni, że cały spektakl wokół tego wydarzenia był wyreżyserowany, w tym sensie, że:
a) Kaczyński w mojej opinii kazał się jednak 100% cynikiem i wykorzystał śmierć brata z pełną premedytacją - dowodem na to niech będą rządy PiS, gdzie zarówno komisja Macierewicza jak i temat zwrotu samolotu są w zasadzie nieobecne i postawione na dalekim planie, mimo że wcześniej prezes rządzących wielokrotnie oskarżał i pomawiał innych nazywając ich mordercami, czy sugerując, że mają krew na rękach. 
b) Putin wykorzystał prezent jakim najprawdopodobniej było wynikające z szeregu błędów rozbicie się samolotu i postanowił pozwolić polskiemu społeczeństwu się dzielić. W teorię mówiącą o tym, że prezydent Rosji i szef PiSu na jakimś etapie się "dogadali" ciężko mi uwierzyć.

                Ale po co o tym wszystkim piszę, skoro miało być o LGBT? Po prostu nie chcę, żeby potencjalny czytelnik miał poczucie, że czyta rasowego leminga czy jakiegoś lewaka since always. Uważam, że to z czym mamy do czynienia od marca tego roku (konkretnie od 9  marca i konwencji PiS) przekracza granice, które w demokracji powinny być nieprzekraczalne. Dochodzimy do momentu, w którym osoby i redaktorzy, których zawsze miałem za inteligentnych nagle szukają dziwnych symetrii tam, gdzie ich nie ma i nie będzie. Rządzący Polską, ramię w ramię z kościołem katolickim używają słów niegodnych osób wierzących, żeby zmonopolizować sferę światopoglądową. Platforma Obywatelska ze swoimi elementami inżynierii społecznej wygląda z perspektywy czasu jak dziecko z grzechotką, przy tym w jaki sposób PiS z duchownymi próbują odwracać zmiany, które już zaszły i zachodzą w świecie dookoła nas. Zmiany, które dzieją się z wielu zależnych i niezależnych od siebie powodów, ale to temat na inny wpis.

Zakłamany obraz

                Zacznijmy od tego, że poparcie dla związków partnerskich nie jest wcale tak znikome jak próbuje o tym mówić partia rządząca i reszta prawicy - wynosi około 50% całego społeczeństwa. Niestety państwowy CBOS nie zadawał pytania o związki partnerskie w raporcie z 2017 (ograniczył się do małżeństw i adopcji - chciałbym wierzyć, że nie był to zabieg celowy), więc możemy posiłkować się tylko sondażami pracowni, które ten czy owy może uznawać za zmanipulowane - IPSOS. Teza o jakieś wielkiej manipulacji IPSOSu upadnie za kilka linijek. Wielu konserwatystów jednak doskonale rozumie, że potrzeba zniesienia fikcji z jaką mam teraz do czynienia jest ważniejsza niż budowa państwa wg własnego widzimisię hierarchów jednej - nawet dominującej - wspólnoty religijnej. Jakiej fikcji zapytacie? Przecież każdy wie, że są domy, gdzie osoby będące w homoseksualnym związku wychowują wspólnie dziecko pochodzące np. z poprzedniego związku. Każdy wie, że osoby homoseksualne będące w związku mają problemy z odwiedzaniem siebie w szpitalach czy prawem spadkowym i nie każdy chce przechodzić żmudny proces pisania umowy cywilnoprawnej i płacić za to nie wiadomo ile notariuszowi, a na końcu po śmierci partnera/ki jeszcze użerać się z rodziną, która być może nie do końca akceptowała wybory swojego dziecka. Poparcie dla małżeństw jest już znacznie niższe i wg różnych publikowanych ankiet waha się od około 30% (CBOS) do około 40% (IPSOS), co pozwala nam przypuszczać, że jeżeli IPSOS wycenił poparcie dla związków partnerskich na poziomie 56% to pewnie koło 45-50% można śmiało liczyć, pokrywa się to zresztą z moimi empirycznymi obserwacjami. Rozumiem, że dla niektórych to rozróżnienie (związek partnerski - małżeństwo) jest bardzo ważne - dla mnie jednak jest to różnica symboliczna, a w obecnym momencie debaty, w którym próbuje się dzielić gejów na dobrych i złych i udawać, że nie interesuje ich w ogóle żadna legalizacja swoich związków jest to temat wtórny - to jak zastanawianie się, czy warto inwestować w politechniki skoro być może kiedyś sztuczna inteligencja wyrwie się spod kontroli. Patrząc na to jak Polacy odnoszą się do instytucji małżeństwa w ostatnich latach i jaki jest odsetek rozwodów obawiam się, że jest to również jednak tylko prawicowy fetysz, a nie realny problem. Już na pewno z oburzeniem powinni wstrzymać się posłowie partii, w której jeden z senatorów poznaje kochankę na obchodachrocznic smoleńskich [EDIT, od 4 dni Bonkowski nie jest już członkiem PiS, natomiast sprawa wyszła na jaw ponad 2 lata temu i senator problematyczny stał się przed wyborami], a bratanica prezesa Kaczyńskiego kolejne małżeństwa zawiera w stanie błogosławionym. Takie przykłady hipokryzji można mnożyć i mnożyć. Nie chcę być źle zrozumianym tutaj. Nie atakuję żadnej z tych osób, być może senatorowi Bonkowskiemu nie układało się z żoną od dłuższego czasu, być Marta Kaczyńska ma prawdziwego pecha i trafia na same dziwne osoby - chodzi raczej o to, że sami chodzą w tym współczesnym świecie krętymi drogami i powinni mieć więcej empatii do innych. Córka prezydenta Lecha Kaczyńskiego co prawda w PiS nie jest, ale jej wujek bardzo często odnosi się do tradycyjnych wartości. Jeżeli akceptuje jednak grzechy i ułomności w swojej rodzinie to dlaczego nie jest w stanie ich tolerować u pozostałych Polaków? Poza cynizmem nie jestem w stanie wymyślić nic innego. Cała ta sytuacja wygląda na najzwyklejszą dulszczyznę.

                Pierwszym krokiem w rozkręcaniu kampanii przeciwko LGBT jest oderwanie ludzi od kontekstu. I tak prawica na całym świecie stara się udowodnić, że większości gejów (a już na pewno ich znajomi - klasyczna figura pojawiająca się w prawie każdej dyskusji na ten temat) zdecydowanie przeszkadzają marsze równości, że oni pracowali z takimi co w ogóle nie chcą żadnych związków etc. 'Ideologia LGBT' nie ma nic wspólnego z homoseksualistami - tak powiedziało grono heteroseksualistów, więc to musi być prawda! Taka teza jest jednak karkołomna, anegdotyczna i trudna do obrony, a poza tym często powtarzana jest przez osoby, które jednocześnie używają słów dewiant, zboczeniec, czy jak niedawno u mnie w komentarzach: nie mają nic przeciwko gejom, ale mają pod ręką 5 nieprzyzwoitych zdjęć z marszów równości i jakieś śmieszne obrazki satyryczne porównujące marsze równości do potencjalnych marszów nietolerancji laktozy - co jest na poziomie cytatów z Korwina o marszach onanistów. Jeżeli w półmilionowym Poznaniu naście tysięcy osób idzie w marszu, a w społeczeństwie homoseksualistów jest kilka procent to oznacza to, że duża ich część musiała w tym marszu pójść, pomimo mżawki i ogólnie średniej aury. Trzeba wziąć też pod uwagę fakt, że absencja w takim wydarzeniu nie oznacza automatycznie braku poparcia. Wiele razy słyszymy o pochodach i manifestacjach, z którymi się zgadzamy, ale większość z nas, ludzi pracujących, nie ma nawet czasu na chodzenie po mieście w tej czy innej sprawie i ograniczamy się do Like lub Share na portalach społecznościowych.

Zgniła ideologia

                Poza tym na czym ma polegać ideologia LGBT? Kto ją spisał? Jakie są jej święte księgi? Czy to jest to samo czym PiS straszył nas na początku dekady - ideologia Gender? Czy to jest składowa marksizmu kulturowego? Dla mnie wygląda to jak kolejny prawicowy chochoł, wrzucanie wszystkiego z czym się nie zgadzamy do jednego wora (najlepiej z jakimś zagranicznym słowem) i przypisywanie tego innym narodowościom (najczęściej zamożniejszym od nas), orientacjom (innym od naszej) i poglądom politycznym (neomarksizm, marksizm kulturowy, neobolszewia, huwejbinizm) i myk! Jesteśmy zwolnieni z dyskusji! Wystarczy powiedzieć, że to ideologia zagłady opłacana przez tych, którzy chcą zniszczyć naród polski i stworzyć nowego człowieka, więc walka z nią jest obowiązkiem każdego. Jaki ma to związek z prawdą, chrześcijańskim miłosierdziem albo zdrowym rozsądkiem? Żaden, ale daje możliwość wyrzucenia z siebie frustracji i ulżenia sobie pisząc o nienaturalnych odruchach stojących w sprzeczności z wolą Boga. Ponieważ jak powszechnie wiadomo to istnienie Boga jest faktem naukowym, a jamy ustne i odbyty kobiet są naturalnie przystosowana do przyjmowania penisów - w przeciwieństwie do męskich jam ustnych i odbytów. Jak  zauważają narodowcy z właściwą sobie empatią i wrażliwością Dupa służy do srania. Tylko w końcu kto tutaj jest rewolucjonistą/reakcjonistą? Ci którzy rzekomo próbują stworzyć nowego człowieka, bo chcą zmniejszenia poziomu społecznej hipokryzji i edukacji seksualnej nieograniczającej się do poznania czym jest kalendarzyk małżeński, czy ci którzy wbrew wszystkim tendencjom z ostatnich 200 lat próbują te zmiany za wszelką cenę zatrzymywać? Zabawnie jest również spotkać prawicowców, którzy do rozpuku śmieją się z poprawności politycznej i wyszukują jej najbardziej pokręcone momenty, (dotyczące zazwyczaj z totalnie marginalnych środowisk artystycznych czy amerykańskich campusów uniwersyteckich) nie widzą niczego zdrożnego w pisaniu słowa na p wobec homoseksualistów czy słowa na m wobec czarnoskórych, ale facet w szpilkach, czy trzymający się za ręce mężczyźni to zdecydowanie za dużo dla ich wrażliwości - to jest zgorszenie i kompletny upadek cywilizacji ludzkości. Ich chamstwo i kojarzenie homoseksualizmu tylko z wkładaniem penisa do dupy jest zapewne, w ich mniemaniu, oznaką wysokiej kultury, dobrego wychowania i rozkwitu cywilizacji. Pokazuje również ich głęboką dojrzałość w sferze związków międzyludzkich. Oczywiście z dziwnych względów największy problem z homoseksualizmem mają mężczyźni i najczęściej utożsamiają go z gejami, lesbijki mają taryfę ulgową co wynika zapewne z ogłady, obycia i wyssanego z mlekiem matki szacunku do kobiet.

                 Ile osób pomstujących na zgniliznę moralną z Zachodu ma świadomość, że termin ten powstał w Rosji w 1841 (jego autorstwo przypisuje się Stefanowi Szewyriowowi)? Warto, więc pamiętać, że Zachód od prawie 180 lat gnije i gnije i zgnić nie może, a Rosja od 180 lat broni się i opiera przed tą zgnilizną tak, że miliony jej obywateli, żyło w warunkach urągających ludzkiej godności i umierało w wyniku działań podejmowanych przez miłościwie im panujących. Jak ktoś chce poczytać o pięknych czasach, gdy na świecie nie było genderyzmów, a tradycyjna rodzina i wiara były wszystkim to rosyjska literatura też jest bogata w opisy: Anna Karenina i Zmartwychwstanie Tołstoja, Martwe dusze Gogola, Wieś Bunina czy Matka Gorkiego. Wszystkie te pozycje skutecznie każą spojrzeć z dystansem na piękny świat wartości i honoru, w którym mężczyźni nie bali się pojedynkować na śmierć i życie, bo ktoś kogoś obraził przy kartach, a niewiasty nie pragnęły niczego więcej niż bycia ptaszkiem w złotej klatce, zaś chłopi feudalni uwielbiali pracę w polu dla swojego pana i spanie ze zwierzętami, a w niedzielę wszyscy zgodnie szli do cerkwi. Można odnieść wrażenie, że każde odstępstwo od zachowywania konserwatywnego status quo będzie wykorzystywane jako argument stojący za rzekomym gniciem. Zresztą współczesna Rosja też wyciera sobie gębę konserwatywnym wartościami, Ramzan Kadryow uważa nawet, że w Czeczeni, której jest prezydentem, homoseksualizmu nie ma. Ci którzy mówią inaczej i twierdzą, że byli torturowani zdaniem Kadryowa Są diabłami. Są na sprzedaż. Nie są ludźmi. Jak wygląda rosyjski konserwatyzm najlepiej pokazuje jednak liczba aborcji, powszechna narkomania i alkoholizm (dzięki którym kraj ten ma przewidywaną długość życia na poziomie nepalsko-mołdawskim), a także plaga HIV/AIDS związana głównie z legendarnym już krokodylem - super narkotykiem powodującym powolne gnicie ciała.

                Wracając do wątku głównego: skoro powiedzieliśmy sobie, że LGBT to zdaniem części prawicy ideologia a nie ludzie to przecież jest to w zasadzie jasny znak - można atakować ile i jak się chcę, bo porządny homoseksualista i tak się nie obrazi (różni księża chętnie namawiają). Problem w tym, że jednak wbrew jakimś własnym projekcjom obrażamy konkretne osoby i ja te osoby znam, mam je w rodzinie, mam je w pracy, wśród znajomych i żadna z nich nie powiedziała mi nigdy Jak dobrze, że poseł Pięta [PiS, jego kochankę ujawnili Niemcy] w końcu powiedział o antykulturze propagowanej przez LGBT, albo Jestem szczęśliwy, że w wielu jednostkach samorządu terytorialnego wprowadza się przepisy antyLGBT (i nie ma znaczenia, że przepisy te nie karzą nikogo śmiercią czy chłostą). Idę o zakład, że ciężko będzie znaleźć homoseksualistę, który powie Nieźle Beata Mazurek [europosłanka PiS] powiedziała Krzysztofowi Śmiszkowi, że kto jak kto,ale on o 'złym dotyku' nie powinien się wypowiadać. Jeżeli ktoś ma głowę na karku to nie przejdzie mu przez usta, że Termin parady równości jest prowokacją, bo pokrywa się z rocznicami objawień fatimskich jak powiedział inny przedstawiciel partii rządzącej Tomasz Pituch - bo 99,5% ludzi w Polsce nie ma pojęcia, kiedy objawienia fatimskie miały miejsce, a poza tutaj dochodzimy do momentu, w którym następnym krokiem mogłoby być Ale jak to? Parada? W dniu świętego Bonifacego? Żaden z moich znajomych gejów nie pochwalił zrównywania pedofilii z LGBT - co jest na sztandarach każdej antyLGBT manifestacji i jest bzdurą powtarzaną przez każdy prawicowy portal, a obalaną nawet przez część katolików. Istnieją co prawda 2-3 szokujące badania potwierdzające tę i inne kontrowersyjne tezy dotyczące homoseksualizmu, które co kilka lat są odgrzewane, np. raporty Kurta Freunda, Reinharda Marxa czy Marka Regenrusa. Kilka tygodni temu nagle pojawił się właśnie raport Marka Regnerusa, o którym pisali jednego dnia wszyscy na prawicy: od internetowych mędrków w stylu Obywatela DC, fanpejdży propisowskich w stylu Pitupitu czy Żelazna Logika, ale również przez przez periodyk Karnowskich - Sieci, Frondę, niezależną.pl itp. itd. Oczywiście raport ten był odgrzewany już w latach wcześniejszych, a sami Karnowscy donosili o nim w przeszłości - 7 lat temu! - ale skoro znowu pojawiła się potrzeba, pojawił się wróg, to trzeba wyciągnąć najgłośniejsze działa. To nic, że owe badania zostały juz dość dawno obalone. To nic, że sam Regenrus powiedział 5 lat temu Moje badanie jest na rozmaite sposoby intepretowane (...) W Polsce cytowane na banerach i ogłoszeniach, które bezpośrednio obwiniają homoseksualnych mężczyzn i kobiety o seksualne wykorzystywanie dzieci. Moje badanie nie daje podstaw do takich twierdzeńTo nic, że wrzucanie tych samych badań jako brejking newsa 3 razy w ciągu jednej dekady świadczy raczej o desperacji i braku argumentów. Ilu czytelników darmowych portali informacyjnych dla myślących/ logicznych/ racjonalnych/ niepokornych/ niezależnych sprawdza źródła swoich informacji, albo czyta te raporty? Najważniejsze, że zgadza się z tezą! Podobny mechanizm wyparcia obserwujemy w przypadku katastrofy klimatycznej, gdzie furorę robią pojedyncze raporty  i climategate, odkopywane cały czas na nowo, mimo że każdy kto się nad tym pochylił, wie że wyciąganie na podstawie tych dowodów wniosków, o tym, że jednak człowiek nie ma wpływu na klimat jest błędne i że konsensus naukowy istnieje i nie zmieni tego żaden pojedynczy raport od anonimowego pracownika anonimowego uniwersytetu, ani żaden felieton Warzechy czy nawet cały numer Do Rzeczy.

Gra do jednej bramki

                Rządzący wzorem 2015, kiedy to połączyli obietnicę 500+ ze straszeniem uchodźcami, dzisiaj znowu wybrali mniejszość - tym razem seksualną - i jeszcze bardziej nieodpowiedzialne rozdawnictwo - piątkę Kaczyńskiego. Oba posunięcia oznaczają, że raczej stawiają wszystko na jedną kartę. Zwłaszcza to drugie budzi kontrowersje, wobec niedofinansowania wielu ważnych sektorów w Polsce (np. na służbę zdrowia) i faktu, że od przyszłego roku 5 mld złotych pójdzie z programu 500+ do najbogatszych Polakówposiadających jedno dziecko. Zresztą próba racjonalizacji polityki rządu w temacie głównym wpisu jest skazana na porażkę, bo raz mówi się o ideologii LGBT, która nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem, a innym razem, że pedofilia i homoseksualizm są prawie, że tożsame, albo Krystyna Pawłowicz ucieka w porównania homoseksualizmu do związków ze zwierzętami, wyraźnie ignorując fakt, że dwoje dorosłych ludzi, którzy się kochają wzajemnie to jednak nie to samo co odbywanie międzygatunkowych stosunków ze stworzeniem, z którym nie jesteśmy w stanie normalnie porozmawiać i dowiedzieć się co myśli. Jej stwierdzenia, że homoseksualiści korzystają z różnych praw 'bez względu na swą chorobę' są w zasadzie tak skandaliczne, że ciężko mi sobie wyobrazić jakiś cywilizowany kraj, w którym poseł rządzącej partii mówiłby takie rzeczy. W ostatnich miesiącach często odnosiłem wrażenie, że Polska to jednak symulacja, matrix.

                Absurdalne jest, że po wydarzeniach w Białymstoku wszyscy umywają ręce i nie widzą związku między zaszczuwaniem, które uprawiają i przyzwoleniem na przemoc, a wydarzeniami jakie się tam rozegrały to po prostu znak, że Polska nie chce ideologii LGBT. Ewentualnie jest druga narracja odwracania kota ogonem: Przemoc należy potępić, ALE... w komentarzu u mnie jeden ze znajomych próbował mnie przekonać, że może i ich pobito, ale prowokowali na innych marszach religijnymi parodiami i generalnie - akcja budzi reakcje. No nie wiem jak was, ale mnie uczono, że przemoc nigdy nie jest wyjściem. Czy jeżeli dres pod blokiem spuści mi wpierdol za to, że założę np. obcisłe spodnie to znak, że nie powinienem zakładać obcisłych spodni, bo zasłużę na wpierdol? To przypomina trochę dyskusję na temat tego, czy kobieta z krótką spódniczką jest winna gwałtu. No nie jest i tak samo żadne prowokacje, nawet Maryja z wibratorami nie mogą być wytłumaczeniem dla fizycznej przemocy! Do jakiego momentu doszliśmy jako społeczeństwo, że stawiamy sobie w ogóle pytania, czy satyra (nad jej jakością można dyskutować) już jest, czy jeszcze nie, wystarczająco dobrym powodem do bicia innych ludzi i wygrażania im wulgaryzmami na ulicy w biały dzień? Dziwne jest też ustawianie po drugiej strony Platformy Obywatelskiej przez rządzących co pokazuje ich cynizm dobitnie. Przypominam, że częśćś rodowisk LGBT poparła w ostatnich wyborach prezydenta Dudę, lub wstrzymała się od głosu, bo PO przez 8 lat nie potrafiło przegłosować ustawy o związkach partnerskich i jak sami mówili postsolidarnościowcy i tak tego nie zrobią. Zresztą moim zdaniem nawet w kosmicznym scenariuszu, w którym na jesieni, po wyborach tworzy się koalicja KO-PSL-Lewica w przypadku takiego wniosku wydaje mi się, że KO ogłosi wolność sumienia - co będzie oznaczało, że wniosek prawdopodobnie i tak upadnie.

Belki we własnym oku nie widzą...

                Dochodzimy powoli do najsmutniejszego  i najbardziej odrażającego zarazem momentu - postawy hierarchów kościoła katolickiego. W marcu opublikowano raport nt. pedofilii w kościele, który abp Gądecki skwitował na konferencji prasowej mówiąc, że za skandale odpowiadają programy seksualizacji dzieci, chociaż sprawy badane były od 1990 roku, a nie przypominam sobie żadnej wielkiej promocji LGBT ani w latach 90, ani w latach 00. Stwierdził również, że nie można mówić zero tolerancji w przypadku pedofilii w kościele, ponieważ "Kiedy nazizm hitlerowski walczył z Żydami stosował wobec nich 'zero tolerancji', w wyniku czego powstał Holokaust. Kiedy w systemie bolszewickim stosowano 'zero tolerancji' wobec wrogów ludu, doszło do kolejnej masakry w skali liczącej dziesiątki,  a może nawet setki milionów ofiar". Jest to teza kuriozalna i nie mieszcząca się w głowie, ale takich będzie zdecydowanie więcej. Swoją drogą ciekawe jest pórównanie przez Gądeckiego kościoła do totalitarnych reżimów. Raport nt. pedofilii przygotowany przez polskich biskupów ujawnił również kilka innych ciekawych spraw:

a) Fundacja zajmująca się tematem pedofilii w kościele Nie lękajcie się dotarła do 126 nazwisk księży, podczas gdy raport Episkopatu Polski mówi o 382 księżach, co pokazuje skalę ukrywania zjawiska przez władze kościelne.
b) Według danych przedstawionych przez episkopat wynika, że Polska jest prawdziwą zieloną wsypą na mapie kościelnej pedofilii. I to pomimo specjalnego statusu społecznego jaki długo mieli i -gdzieniegdzie - nadal mają księża. Papież Franciszek mówił o 2% duchownych zamieszanych w pedofilię ogółem, w Niemczech (wg raportu zleconego przez biskupów) było to 4,4%, w Australii 7%, podczas gdy wg raportu polskich biskupów odsetek ten w Polsce nie dobija nawet do 1% kleru (0,8%).
c) Polski raport był przygotowywany tylko i wyłącznie przez duchownych - świeccy nie zostali dopuszczeni do archiwów kościelnych, w przeciwieństwie do analogicznych sytuacji na Zachodzie.
d) Tylko 1/4 przypadków pedofilii w Kościele zakończyła się wydaleniem duchownego ze stanu kapłańskiego - co jest absolutnie skandaliczne.
Ciekawe ilu katolików przyjmowało komunię z rąk księdza, który gwałcił dzieci?

                Niedługo później wyszedł film braci Sekielskich Tylko nie mów nikomu, który pokazywał kilka historii pedofilii w Kościele. W dzień po premierze większość prawicowych komentatorów i polityków nabrała wody w usta, ale kilka dni później zaczęło się deprecjonowanie obrazu na całego. Leszek Głódź w momencie szczerości przed kamerą powiedział, że on filmu nie oglądał, bo nieogląda byle czego. BOLD MOVE, tym bardziej, że film pokazywał, że prawdopodobnie sam był zamieszany w proceder krycia pedofilii. Rozpoczęła się też bardzo wątpliwa narracja, że czemu Sekielski nie zrobił filmu o aktorach/ tancerzach/ dziennikarzach? Czemu nie zaznaczył wyraźnie, że część duchownych zamieszana w pedofilie to byli TW? - jakby to naprawdę stanowiło clou sprawy. Swoją drogą nie zastanawia ich, jeżeli to takie istotne i stojące w zgodzie z polskością, której KK jest przecież strażnikiem, dlaczego Kościół sam nie przeprowadził swojej lustracji? Wiadomości TVP nigdy nie zwróciły na poważnie uwagi na film Sekielskiego, co najwyżej dwu sekundowe wspomnienie, wprost dolewając oliwy do ognia tekstami w stylu wrogowie kościoła oskarżają go o... etc. Przypominam, że film zrobił bezprecedensową furorę na Youtubie i był na ustach wszystkich. Dla serwisu informacyjnego utrzymywanego z naszych podatków to za mało, żeby się nad tym pochylać. Zamiast tego wrzucono urągającą rozumowi grafikę mówiącą o tym, że wśród murarzy i pracowników najemnych jest więcej skazanych pedofilów, słowo skazanych wydaje się tutaj kluczowe.

                 Prawdziwi katolicy podobnie jak TVP stwierdzili, że film ten jest dowodem na szaleńcze ataki na Kościół. Na czym ma polegać ten atak? Czy w wolnym kraju nie wolno zrobić dokumentu o pedofilii w Kościele? Czy ci wszyscy ludzie naprawdę dadzą sobie ręce odciąć, że księża nigdy nikogo nie zgwałcili, a organizacja do której należą nigdy niczego nie tuszowała? Czy wierzą, że może w Irlandii czy Niemczech to ktoś gwałcił, ale u nas na pewno nie? Tragikomiczne tym bardziej, że we wszystkich tych krajach mechanizmy krycia swoich były bardzo podobne. Dlaczego nie zależy im na tym aby odsunąć pedofilów od posługi i pracy z dziećmi? Jeżeli wszyscy wiemy, że problem istnieje to dlaczego to właśnie hierarchowie, TV Trwam czy Gość Niedzielny nie zaczęły własnego śledztwa tylko czekali aż zrobi się raban? Kiedy pewna internautka zarzuciłą na Twitterze ks Sławomirowi Mirkowi, że wszyscy duchowni są współodpowiedzialni ten odparł pytaniem, czy nie jest jej wstyd za prostytuki. Czy każda dyskusja na temat kościoła, jego rozległych i niejasnych wpływów będzie zawsze traktowana jako atak na kościół? A jak powiedział Jarosław Kaczyński w tym roku, w Toruniu na urodzinach Radia Maryja: Ręka podniesiona na kościół to ręka podniesiona na Polskę. Szkoda, że zapomniał dokończyć swojej parafrazy Józefa Cyrankiewicza (komunistycznego kacyka, który wygłosił te słowa przy okazji wydarzeń w Poznaniu w czerwcu '56) i nie dodał, że Prawo i Sprawiedliwość tę rękę odrąbie.

Przekraczamy Rubikon

                Wracamy do wątków homoseksualnych bo odeszliśmy od tematu. W zaprezentowanych powyżej warunkach, niedługo po filmie, przy okazji Wielkanocy, w jednym z płockich kościołów wystawiono grób pański na którym wypisano grzechy takie jak zboczenia, nienawiść, pogarda i między nimi LGBT. Nawet nie Ideologia LGBT, tylko po prostu LGBT - chociaż - jak wspomniałem - różnicę robi to przede wszystkim tym, którzy do społeczności LGBT nie należą. Kiedy obecny w świątyni homoseksualista, zaprotestował ksiądz stwierdził, że człowiek ten powinien się ze swojej orientacji leczyć (środowiska lekarskie na terapii konwersyjnej nie pozostawiają suchej nitki) i w zdecydowany sposób wyprosił zainteresowanego z budynku. Podobna sprawa miała miejsce w Jabłonie, gdzie ludzie klęczeli i modlili się przed krzyżem, do którego były przybite karteczki z grzechami, jednym z nich - a jakże - popieram LGBT tuż obok Kłamię czy Zdradzam żonę/męża. Aktywistka Elżbieta Podleśna w geście sprzeciwu razem z innym postanowiła obkleić teren wokół płockiej świątyni naklejkami z wizerunkiem częstochowskiej Maryi z tęczową aureolą. Dla części z ludzi jest to agresywna prowokacja, która do spółki z tekturową wagino-monstrancją z marszów równości są wystarczającym powodem, żeby pokiwać głową ze zrozumieniem wobec późniejszych wydarzeń w Białymstoku. Dla mnie na przykład kuriozalne było to, że do domu Elżbiety Podleśnej weszli na drugi dzień o 6 rano policjanci, przeszukali jej dom, zabezpieczyli wszystkie sprzęty elektroniczne i - jak mówi sama zainteresowana - nawet dyskietki. Mimo, iż początkowo powiedziano jej, że będzie mogła iść do pracy to w trakcie wykonywania czynności policjanci dostali telefon, że kobietę trzeba zabrać na przesłuchanie. Na miejscu kazano się jej rozebrać, zdjąć stanik, pobrano odciski palców, wymazy z jamy ustnej etc. Wypuszczono ją po godzinie 16. Państwo prawa w pigułce.

                Czy jest ktoś kto podejmie się bronienia takich kuriozalnych działań przez ORGANY PAŃSTWOWE wobec AKTYWISTKI? Jakby co to sąd już wyraził swoje zdanie, ponieważ Podleśna złożyła zażalenie - decyzja o przeszukaniu i przesłuchiwaniu była niezasadna. Czy naprawdę argumenty części Katolików o tym, że geje i kobiety powinni się cieszyć, że są w Polsce, a nie w Arabii Saudyjskiej są szczerze? Bo czasami w tym jazgocie ostatnich miesięcy i tłumaczeniu fizycznej agresji prowokacjami takimi jak bezczeszczenie wizerunku częstochowskiej Madonny można odczuć, że niektórym z wierzących przeszkadza, że Polska jednak nie jest katolicką wersją Arabii Saudyjskiej. Hasło tolerancji bez obnoszenia się, można skwitować tutaj tylko żartem, który ostatnio mi mignął na Twitterze Czemu nie możesz być jak inni porządni geje i siedzieć w pierwszej ławce w kościele z żoną i dzieckiem bez obnoszenia się?. Poza tym, gdzie jest granica obnoszenia się? Mówienie wprost o swojej orientacji? Chodzenie za rękę? Dawanie sobie buziaków w miejscu publicznym? No cóż, każdy granicę obnoszenia się może postawić w innym miejscu. Na końcu jednak i tak na ławce w parku możemy zobaczyć parę hetero nastolatków, która idzie dalej niż buziak w policzek - na to większość z nas zareaguje wzruszeniem ramion i tekstem w stylu Gdzie są rodzice? (bardziej pruderyjni) albo Młodość ma swoje prawa.

Drukarz i IKEA

                Następną szokującą dla mnie sprawą ostatnich miesięcy był wyrok w sprawie drukarza z Łodzi. Jest to kolejne uderzenie w osoby homoseksualne ze strony państwa. Przypomnijmyw 2015 roku drukarz w Łodzi odmówił wydruku baneru dla fundacji LGBT Bussiness Forum, tłumacząc to brakiem akceptacji dla ich postulatów. Sądy kolejnych instancji przyznawały rację fundacji. Po dwóch wyrokach łódzkich sądów (rejonowego i okręgowego), które w 2016 i 2017 roku uznały drukarza winnego,następną apelację złożono już do Sądu Najwyższego. Warto dodać, że po każdym z wyroków pojawiały się oświadczenia np. Zbigniewa Ziobro (ministra sprawiedliwości) krytykujące orzeczenia. Sprawa trafiła w końcu do Sądu Najwyższego, który w 2018 stwierdził Będąc rzemieślnikiem, nie można odmówić druku, bo nie podoba się jego treść, która nie narusza prawa. Tak samo jak firma hostingowa nie ma prawaodmawiać utrzymywania stron o tematyce religijnej. W czerwcu bieżącego roku [2019] Trybunał Konstytucyjny uznał, że drukarz miał prawo jednak odmówić. Szczerze mówiąc nie sądziłem, że bezprawie związane z nowymi sędziami TK objawi się nam tak szybko. Tutaj posypuję głowę popiołem, bo sam przez pierwsze 2 lata rządów PiS starałem się bagatelizować zmiany w sądownictwie.

                Na drugi dzień po kontrowersyjnym wyroku doszło do kolejnego tąpnięcia. Oto pracownik IKEA został zwolniony za niewinność, za bycie przykładnym katolikiem jak mówiła z oburzeniem prawa strona sceny politycznej. Nawet część społeczności LGBT w pierwszej chwili zareagowała konsternacją, tylko że głębsze spojrzenie na sprawę, w mojej opinii, powinno wykluczać wątpliwości co do decyzji pracodawcy. Okazało się, że pracownik odmówił udziału w szkoleniu dotyczącym równości z okazji Pride Month, w której firma zachęcała pracowników do... mówienia partner zamiast żona/mąż. Jak dla mnie żaden wielki, problem. Po bliższym przyjrzeniu się można dotrzeć jednak do informacji, że mężczyzna wrzucił na forum wewnętrzne firmy posta, który leciał tak:
Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Pismo święte mówi: 'biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mubyło uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich (...) Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich'

                To naprawdę są poglądy ciemiężonych ludzi? Komuś się chce podejmować bronienia tego wpisu? W Starym Testamencie jest wiele wątpliwych tego typu fragmentów. Czy jeżeli miałbym szkolenie nt. równości płci w miejscu pracy i moja koleżanka tego dnia ubrałaby spodnie to mam prawo puścić firmowego maila z takim cytatem z Biblii:
Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety; gdyżkażdy, kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana, Boga swego?

              Jest pewna subtelna różnica między wyrażaniem swoich poglądów, a zwykłym chamstwem zasłanianym Biblią. Mało tego dział personalny IKEA musiał zareagować, bo dostał skargi od innych pracowników (w mojej opinii uzasadnione), poprosił pracownika o usunięcie wpisu. Ten odmówił. Resztę znamy. Tu znowu do gry wchodzi państwo, które ustami jednego ze swoich byłych wiceministrów (Patryka Jakiego) mówi, że jeżeli ktoś chce robić interesy w Polsce to musi szanować polską historię i tradycję. Nie wiem, szczerze mówiąc, co pisanie o wiązaniu kamieni młyńskich do szyi kogokolwiek ma cokolwiek wspólnego z rodzimą historią i tradycją. Moim zdaniem pracodawca musi reagować na takie słowa. Jeżeli ktoś by napisał analogiczny tekst o katolikach to sądzę, że Wiadomości grzałyby ten temat przez kilka dni.

                 Również władze kościelne nie pozostały obojętne na tragedię w IKEA. Biskup Świdnicki wydał oświadczenie, w którym pisze:
W tym kontekście trzeba uznać za niedopuszczalny z punktu widzenia prawa ale przede wszystkim przyzwoitości i zdrowego rozsądku atak przypuszczony napracownika IKEI, który nie życzył sobie w miejscu pracy indoktrynacji LGBT. Niepokoi, że wypowiedzi pod jego adresem są pełne agresji i pogardy. Odzierasię go z godności ludzkiej i odmawia mu niezbywalnych praw. Tymczasem wolność sumienia i wyznania jest miarą demokracji.
                Jest to kompletne odwrócenie kota ogonem. Jeżeli ktoś sam pisze o zabijaniu innych i ich krwi to on nie daje żadnego świadectwa swojej wiary, on wyciera sobie gębę swoją wiarą. Wygląda jednak na to, że Kościół uważnie obserwuje sondaże polityczne i wie, że ramię w ramię z obecną władzą przez kilka lat uda im się jeszcze sztucznie wstrzymywać zmiany społeczne i utrzymywać przywileje dla duchownych.


Polska, lipiec, 2019 rok

                Lipiec był natomiast fatalnym miesiącem dla duchownych. 8 lipca Abp Prof. (!!!) Marek Jędraszewski powiedział m.in.
                Jak tak dalej będzie, jasobie mogę łatwo wyobrazić, że za jakiś czas - mam nadzieję, że ja już tego niedożyję - powiedzmy w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim tu na terenie Europy tak jak Indianie w USA w rezerwatach
                Trochę jak seans Russia Today w sumie. Ciężko jest nawet odpisać na to cokolwiek. Jeżeli czyta to jakiś katolik to niech mi wytłumaczy, czy zasady chrześcijańskie są uniwersalne, czy dotyczą tylko Polaków albo białych? Jeżeli uniwersalne to czemu nasi hierarchowie bez przerwy podkreślają znaczenie polskości? Czemu w ogóle interesuje ich kolor skóry potencjalnych mieszkańców Europy? Jakie w ogóle musi być czyjś poziom intelektualny żeby pisać o rezerwatach dla białych w 2050? To się opiera na jakiś danych demograficznych, czy po prostu Jędraszek uprawia prawicowy felieton spod znaku Instytutu Danych z Dupy? To ma być wyraz szczerych i dobrych intencji władz kościelnych? Nie jest to miejsce na to, ale przypominam w tym miejscu, że inny bp Andrzej Jeż w kwietniu tego roku cytował antysemicką fałszywkę z 1937 roku, w której mowa jest Żydach chcących przejąć władzę na światem. Na ironię losu zakrawa fakt, że fałszywka ta rozpowszechniana była w dwudziestoleciu międzywojennym przez... gazetę Polak-Katolik prowadzoną przez polskiego księdza. Kuria odmówiła w tej sprawie jakiegokolwiek komentarza.


                Przed marszem w Białymstoku abp Tadeusz Wojda powiedział - zapewne w ramach studzenia społecznych emocji:
Marsz, chociaż zakłada przeciwdziałanie domniemanej dyskryminacji wspomnianychśrodowisk, w rzeczywistości sprzyja dyskryminacji innych – tych, którychsumienie jest wyczulone na dobro społeczne, chrześcijańskie i obyczajowe
                Cytat ten mówi jednoznacznie idący w marszu - w przeciwieństwie do arcybiskupa - nie chcą dobra. Całe kazanie zaś podkreślił:
Powtarzamy za kard. Stefanem Wyszyńskim 'Non possumus' – nie możemy się na to zgodzić! Nie możemy pozwolić, aby wyśmiewano wartości dla nas najświętsze i bezkarnie obrażano nasze uczucia religijne
                Przypominam, że kardynał Wyszyński wypowiedział te słowa niedługo po śmierci Stalina, w latach 50 w głębokim PRLu. Sytuacja kościoła katolickiego w Polsce dzisiaj nie ma nic wspólnego z tamtą i nie wydaje mi się, żeby arcybiskup Wojda nie zdawał sobie z tego sprawy. Dzisiaj przedstawiciele Kościoła są na każdej uroczystości państwowej, krzyż wisi w większości szkół i gmachów administracyjnych, kościół otrzymuje setki milionów złotych z funduszu kościelnego, cały czas zwracana jest mu ziemia od państwa, którą czasami sprzedaje swoim za bezcen (sytuacja z Morawieckim), albo, z której wywłaszcza szkoły (sytuacja z Poznania). Taca jest zwolniona z podatków (kilka miliardów złotych co roku), księża dostają emerytury z pieniędzy podatników, podobnie lekcje religii są utrzymywane z pieniędzy wszystkich podatników i wcale nie znajdują się na końcu lub na początku dnia - z mojego doświadczenia mogę również powiedzieć, że np. w LO były semestry, gdzie moja klasa miała więcej religii niż fizyki, chemii czy biologii. Co jakiś czas państwo dopłaca do budowy tej lub innej świątyni. Jeżeli księża czują się atakowani to albo oni są idiotami albo mają za idiotów obywateli. Oczywiście wezwania duchownego nie przeszły bez echa. W Białymstoku na ulicach zaczęło się bieganie za manifestantami Marszu Równości i regularne mordobicie. W tym czasie pod kościołem ksiądz modlił się o nawrócenie policjantów 'zdrajców', którzy pilnują wydarzenia.


Co dalej?

                 Jeżeli ktoś nadal uważa, że tęczowa Maryjka, roznegliżowani mężczyźni z piórkiem w tyłku (w Poznaniu mignęło mi dosłownie dwóch w kilkunastotysięcznym tłumie) czy wagino-monstrancja są tutaj problemem to moim zdaniem naprawdę ma problem z odróżnianiem niesmacznych żartów od prawdziwego zła. Warto też zaznaczyć, że kościół katolicki nie ma monopolu na rację, a duchowni nie raz, nie dwa w historii użyczali swoich twarzy do absolutnie antyludzkich zachowań. Ksiądz Tiso naczele Słowacji stworzonej przez Hitlera po rozbiorze Czechosłowacji, duchowni wspierający chorwackich nacjonalistów, dolewanie oliwy do ognia w Rwandzie, księża hajlujący wspólnie z nazistami, błogosławiący żołnierzy idących na fronty światowych wojen i każdy wie, że ta wyliczanka mogłaby trwać i trwać (dla prawdziwych Polaków-katolików mam za to chociażby wsparcie dla Targowicy - synonimu zdrady). Tak samo jak powoływanie się na boga dla wytłumaczenia agresji - tutaj wspomnę tylko Gott mit uns (Bóg z nami) na paskach żołnierzy niemieckiego Wehrmachtu w okresie II wojny światowej.

                 Jeżeli to geje są zafiksowani na punkcie swojej orientacji to niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego okładki prawicowych tygodników w ostatnich kilku miesiącach praktycznie zawsze mają jakiś tekst o homodyktaturze, ideologii LGBT, homoterrorze etc. Co ciekawe są to te same tygodniki, które praktycznie żyją dzięki reklamą spółek skarbu państwa. Dość powiedzieć, że Sieci, Do Rzeczy i Gazeta Polska - razem wzięte - mają niższy nakład niżPolityka i niewiele większy niż Newsweek. Poniżej prezentuje okładki głównych prawicowych tygodników opinii zasilanych z pieniędzy rządowych z mijającego tygodnia. Na okładce GP możemy przeczytać też o Prowokacji białostockiej, a na pierwszej stronie Sieci widzimy antysemicki akcent z wszechpotężnym Sorosem.


                O absolutnym skandalu jakim są naklejki Strefa wolna od LGBT jakie wymyśliła Gazeta Polska nie chce się nawet wspominać, bo to - znowu -  urągające ludzkiej godności i przywodzące jednoznaczne skojarzenia. Chociaż, mimo to jeden ksiądz postanowił zrobić sobie nawet zdjęcie profilowe z nakładką inspirowaną owym gratisem do czasopisma. Następnym krokiem powinien być plakat na drzwi dla prenumeratorów z napisem Nur für heterosexuelle (Tylko dla heteroseksualistów podobne napisy były na drzwiach punktów usługowych w okupowanej Warszawy w trakcie II WŚ, tylko wtedy mowa była o Niemcach). Tak na poważnie to ciężko się śmiać, gdy jednak dotyka to na końcu zwykłych osób.

                 Fatalnie wypada znowu TVP, która pokazuje we Wiadomościach informacje o rzekomo atakowanych księżach ze Szczecina czy Turku, które 2-3 dni później okazują się zdecydowanie podkręcone, a nie potrafi powiedzieć o tym, że Przemysławowi Witkowskiemu, który zwrócił uwagę na homofobiczne graffiti obito twarz i przestawiono nos. Kiepsko wyglądają też słowa z katolickiego tygodnika Christianitas, o tym, że istnieje przemoc sprawiedliwa i ta w Białymstoku właśnie taka była. Jeżeli ktoś uważa, że to opluwanie i dehumanizowanie przeciwników przez hierarchów Kościóła i części prawicy to tylko reakcje to moim zdaniem jego kompas moralny jest całkowicie zwichrowany. Sierpień się dopiero zaczął, a już mieliśmy, przy okazji rocznicy wybuchu powstania warszawskiego bulwersujące słowa wspomnianego już abp Jędraszewskiego o tym, że kiedyś walczono z czerwoną zarazą a dziś z trzeba walczyć ztęczową zarazą. Słowa absolutnie niegodne kapłana jakiejkolwiek religii. Opamiętania nie ma. W sukurs duchownemu znowu idą dziennikarze. Na przykład redaktor Niedzieli Tygodnika Katolickiego pisze tak:
Abp Marek Jędraszewski porównując tęczową ideologiędo "czerwonej zarazy" użył precyzyjnych słów i odniesień. Dobitnie powiedział prawdę o zagrożeniach, z którymi dziś muszą zmagać się Polacy
               
                Jak zwykle to samo, dociskanie gazu, uzurpacja sobie prawa do mówienia w imieniu wszystkich Polaków, jakby każdy z nich był katolikiem, dla którego tęcza stanowi symbol totalitaryzmu i krokodyle łzy jak to ktoś ich próbuje indoktrynować, bo nie zgadza się na mówienie o innych ludziach per chołota, zaraza, pedały czy cytowanie fragmentów Biblii, które nie trudno odczytać jako nawoływanie do przemocy. Tymczasem kościoły się wyludniają, duchowni są coraz starsi, a w Olsztynie w tym roku nikt nie zgłosił się do seminarium. Refleksji nad tym stanem rzeczy się nie spodziewam, najwyżej zrzuci się na homoterror i żydowskie spiski. Jeżeli tak będzie to za kilka-kilkanaście lat kościół w Polsce naprawdę spadnie z wysokiego konia: tak jak miało miejsce w Irlandii czy Hiszpanii.

Misja "edukacyjna" IPN

                Byłem już po zakończeniu wpisu, kiedy natrafiłem na informację o tym, że Instytut Pamięci Narodowej w ramach organizowanego z pieniędzy podatnikówPrzystanku historia zaprosił gościa Marka Chodakiewicza, który opowiadając o cywilizacji śmierci popełnił między innymi takie wypowiedzi:
Chrześcijaństwo daje nam, nawet jeśli się nie wierzy w Boga, paradygmat, jak powinniśmy się nawzajem szanować i kochać. Prucie się w kakao nie jest czymś takim
Jest to cytat obrzydliwy. Pokazujący poziom wypowiadającego się i jest to jawne szczucie i gadanie, które z jakąkolwiek misją edukacyjną nie ma nic wspólnego. Po pierwsze istniał i istnieje świat poza chrześcijaństwem i pomimo braku dekalogu ludzie też radzili sobie z podstawową moralnością. Jaki szacunek do czegokolwiek ma w sobie ktoś kto używa zwrotów prucie się w kakao? Ktoś kto sprowadza miłość do prucia w kakao?  Do tego powtarzanie miejskiej legendy o wkładaniu sobie chomików w odbyt i poniżej - dla czytelników o mocnych nerwach - jeszcze kilka cytatów człowieka, z którego IPN postanowiło zrobić autorytet:
Nic bardziej nie obraża Boga niż rzucanie nasienia w kał. Widzę, że państwu chce się rzygać
...
Także proszę sobie nie myśleć, że to jest jakiś romantyzm, uniesienie. Tak to nie wygląda. To jest sperma, kał i krew
Ciekaw jestem jak wygląda związek pana Chodakiewicza. Czy jego związek z żoną (jeżeli takową ma) można sprowadzić do sperma, śluz i krew?
W USA zaczęło się od tego, że czarni Amerykanie nie byli dopuszczani do barów, do fontann z wodą, do basenów i traktowano ich jak bydło. Zorganizowani przez swoich pastorów, ubrani w garnitury, powiedzieli, to urąga to chrześcijańskiej godności i już. Proszę sobie wyobrazić, że najpierw podczepiły się do tego feministki, które zaczęły głosić, że są prześladowaną mniejszością. Do feministek dołączyli się wesołkowie, którzy też twierdzili, że są prześladowani. A są najbogatsi, bo nie mają wydatków na dzieci

...
Powinniście naciskać, że homoseksualiści byli, są i będą, bo taka jest natura, natomiast wesołkowie i ich ideologia jest tak wraża jak komuna i jak naziole. Tak samo wraża. To jest piąta kolumna, która dostaje kasę z zagranicy. Nie tylko od ambasady Norwegii czy Holandii, ale też od NGO, od Sorosa

Antysemityzm, pomieszanie pojęć, dehumanizacja, teorie spiskowe - tyle proponuje IPN i ich autorytety. To jest ta nowa jakość polityki.

                Bardzo proszę nie mówić mi, że homofobia to rozbuchane zjawisko. Jeżeli ktoś uważa, że tego typu słowa w instytucjach państwowych, za nasze pieniądze mogą mieć miejsce, że biskupi mogą sobie nawoływać do zatrzymywania zarazy, że rządzący nie mają nic wspólnego z tym co pisze się w gazetach przez nich dotowanych to moim zdaniem serio jest jakiś grubszy problem moralny i intelektualny. Jeżeli ktoś uważa, że to wszystko można spłycić do poziomu walki politycznej to bardzo proszę o 11 stron przykładów z ostatniego pół roku - tak jak ja to zrobiłem - gdzie środowiska LGBT w taki sposób dehumanizują kościół. Proszę mi pokazać atak antify na pielgrzymki lub procesje. Proszę mi pokazać złamane obojczyki. Proszę pokazać mi statystki, które mówiłyby o tym jak Kościół rzekomo jest atakowany i nie mówię o tęczowej Maryi, bo takie akty agresji to społeczność LGBT widzi od 15-20 lat na banerach i wlepkach zakaz pedałowania, w słowach dewiant, pedał i zboczeniec. Takie akty agresji to jest chleb powszedni dla nich. Konserwatystom w Polsce żadna krzywda się nie dzieje. Proszę mi pokazać gazetę wspieraną przez podatnika w przeszłości, lub wspieraną przez zagraniczny kapitał obecnie, która wypuściła naklejki z przekreślonym krzyżem i napisem Strefa wolna od katolików. Mają władzę, mają telewizje, mają cały zastęp mediów, mają celebrytów w klimacie Klepackiej czy Cejrowskiego, którzy chętnie dzielą się swoimi kontrowersyjnymi opiniami na temat społeczności LGBT. Mają kościół, który chętnie wskazuje wrogów z ambon. Skrajna prawica co roku hajluje sobie na Jasnej Górze i maszeruje po miastach ramię w ramię w jednakowych mundurach i z pochodniami lub dużymi flagami, co oczywiście nie ma prawa nikomu przypominać niczego i jest jedynie wyrazem głębokiego patriotyzmu. Jeżeli to nie jest cyniczna gra i syndrom oblężonej twierdzy to ja nie wiem. Ksiądz Robert Wawer mówi o nakazie eliminacji tego zła Czy katolicy w Polsce uważają, że zamach na redaktorów Charlie Hebdo za karykaturę Mahometa był usprawiedliwiony, bo akcja budzi reakcję?

                Kiedy na początku tej dekady miałem przechył na konserwatyzm, nie spodziewałem się w najczarniejszych snach, że tak rozwinie się sytuacja. Jeżeli już rządzący ze swoim aparatem medialnym i Kościół postanowili wytaczać takie działa przeciwko aktywistom i tysiącom zwyczajnych ludzi to ja powiem jednoznacznie: wolę milion razy bardziej zobaczyć dwóch homoseksualistów adoptujących dziecko niż oglądać takie obrazki jak te, które opisałem powyżej. W tym wszystkim nie ma żadnej wrażliwości i żadnego miłosierdzia. Najgorsze jest to, że przynajmniej do październikowych wyborów nic się nie zmieni. A jak będzie później? Ktoś sobie da rękę uciąć, że takie Białestoki nie będą zdarzać się częściej? Pożar łatwiej jest rozpalić niż ugasić. 

               

Komentarze