9 lat
temu na swoim blogu popełniłem wpis o tym, że 19 X 2010 powinien przejśćdo historii, ale pewnie nie przejdzie. Z jakiego powodu? Zabójstwa w łódzkiej
siedzibie PiS. Każdy kto mnie zna, wie również że dla mnie katastrofa smoleńska
stanowi jakąś cenzurę w życiu. Uważam nadal, pomimo upływu lat, że sytuacja, w
której umiera prawie 100 ważnych dla kraju osób na pokładzie samolotu jest
niecodzienna i absolutnie niedopuszczalna. Sądzę również, że decyzja by
całkowicie oddać śledztwo Rosji była chybiona, chociaż obawiam się, że
ówcześnie rządzący mogliby niewiele wyegzekwować nawet gdyby próbowali od
początku w bardziej zdecydowany sposób domagać się wraku Tupolewa. Jednocześnie
jednak z perspektywy 2019 roku widać już wyraźnie jak na dłoni, że cały
spektakl wokół tego wydarzenia był wyreżyserowany, w tym sensie, że:
a)
Kaczyński w mojej opinii kazał się jednak 100% cynikiem i wykorzystał śmierć brata z
pełną premedytacją - dowodem na to niech będą rządy PiS, gdzie zarówno komisja
Macierewicza jak i temat zwrotu samolotu są w zasadzie nieobecne i postawione
na dalekim planie, mimo że wcześniej prezes rządzących wielokrotnie oskarżał i
pomawiał innych nazywając ich mordercami, czy sugerując, że mają krew na
rękach.
b) Putin wykorzystał prezent jakim najprawdopodobniej było wynikające z
szeregu błędów rozbicie się samolotu i postanowił pozwolić polskiemu społeczeństwu
się dzielić. W teorię mówiącą o tym, że prezydent Rosji i szef PiSu na jakimś
etapie się "dogadali" ciężko mi uwierzyć.
Ale po
co o tym wszystkim piszę, skoro miało być o LGBT? Po prostu nie chcę, żeby
potencjalny czytelnik miał poczucie, że czyta rasowego leminga czy
jakiegoś lewaka since always. Uważam, że to z czym mamy do
czynienia od marca tego roku (konkretnie od 9
marca i konwencji PiS) przekracza granice, które w demokracji powinny
być nieprzekraczalne. Dochodzimy do momentu, w którym osoby i redaktorzy,
których zawsze miałem za inteligentnych nagle szukają dziwnych symetrii tam,
gdzie ich nie ma i nie będzie. Rządzący Polską, ramię w ramię z kościołem
katolickim używają słów niegodnych osób wierzących, żeby zmonopolizować sferę
światopoglądową. Platforma Obywatelska ze swoimi elementami inżynierii
społecznej wygląda z perspektywy czasu jak dziecko z grzechotką, przy tym
w jaki sposób PiS z duchownymi próbują odwracać zmiany, które już zaszły i zachodzą w
świecie dookoła nas. Zmiany, które dzieją się z wielu zależnych i niezależnych
od siebie powodów, ale to temat na inny wpis.
Zakłamany obraz
Zacznijmy
od tego, że poparcie dla związków partnerskich nie jest wcale tak znikome jak
próbuje o tym mówić partia rządząca i reszta prawicy - wynosi około 50% całego społeczeństwa. Niestety państwowy CBOS nie zadawał pytania o związki partnerskie
w raporcie z 2017 (ograniczył się do małżeństw i adopcji - chciałbym wierzyć, że nie
był to zabieg celowy), więc możemy posiłkować się tylko sondażami pracowni,
które ten czy owy może uznawać za zmanipulowane - IPSOS. Teza o jakieś wielkiej
manipulacji IPSOSu upadnie za kilka linijek. Wielu konserwatystów jednak
doskonale rozumie, że potrzeba zniesienia fikcji z jaką mam teraz do czynienia
jest ważniejsza niż budowa państwa wg własnego widzimisię hierarchów jednej -
nawet dominującej - wspólnoty religijnej. Jakiej fikcji zapytacie? Przecież
każdy wie, że są domy, gdzie osoby będące w homoseksualnym związku wychowują
wspólnie dziecko pochodzące np. z poprzedniego związku. Każdy wie, że osoby
homoseksualne będące w związku mają problemy z odwiedzaniem siebie w szpitalach
czy prawem spadkowym i nie każdy chce przechodzić żmudny proces pisania umowy
cywilnoprawnej i płacić za to nie wiadomo ile notariuszowi, a na końcu po
śmierci partnera/ki jeszcze użerać się z rodziną, która być może nie do końca
akceptowała wybory swojego dziecka. Poparcie dla małżeństw jest już znacznie
niższe i wg różnych publikowanych ankiet waha się od około 30% (CBOS) do około
40% (IPSOS), co pozwala nam przypuszczać, że jeżeli IPSOS wycenił poparcie dla
związków partnerskich na poziomie 56% to pewnie koło 45-50% można śmiało liczyć,
pokrywa się to zresztą z moimi empirycznymi obserwacjami. Rozumiem, że dla
niektórych to rozróżnienie (związek partnerski - małżeństwo) jest bardzo ważne
- dla mnie jednak jest to różnica symboliczna, a w obecnym momencie debaty, w
którym próbuje się dzielić gejów na dobrych i złych i udawać, że nie interesuje
ich w ogóle żadna legalizacja swoich związków jest to temat wtórny - to jak zastanawianie się, czy warto inwestować w politechniki skoro być może kiedyś sztuczna inteligencja wyrwie się spod kontroli. Patrząc na
to jak Polacy odnoszą się do instytucji małżeństwa w ostatnich latach i jaki
jest odsetek rozwodów obawiam się, że jest to również jednak tylko prawicowy
fetysz, a nie realny problem. Już na pewno z oburzeniem powinni wstrzymać się
posłowie partii, w której jeden z senatorów poznaje kochankę na obchodachrocznic smoleńskich [EDIT, od 4 dni Bonkowski nie jest już członkiem PiS, natomiast sprawa wyszła na jaw ponad 2 lata temu i senator problematyczny stał się przed wyborami], a bratanica prezesa Kaczyńskiego kolejne małżeństwa zawiera w stanie błogosławionym. Takie przykłady hipokryzji można mnożyć i mnożyć. Nie chcę być źle zrozumianym
tutaj. Nie atakuję żadnej z tych osób, być może senatorowi Bonkowskiemu nie
układało się z żoną od dłuższego czasu, być Marta Kaczyńska ma prawdziwego pecha i trafia
na same dziwne osoby - chodzi raczej o to, że sami chodzą w tym współczesnym
świecie krętymi drogami i powinni mieć więcej empatii do innych. Córka
prezydenta Lecha Kaczyńskiego co prawda w PiS nie jest, ale jej wujek bardzo
często odnosi się do tradycyjnych wartości. Jeżeli akceptuje jednak grzechy i
ułomności w swojej rodzinie to dlaczego nie jest w stanie ich tolerować u
pozostałych Polaków? Poza cynizmem nie jestem w stanie wymyślić nic innego. Cała
ta sytuacja wygląda na najzwyklejszą dulszczyznę.
Pierwszym
krokiem w rozkręcaniu kampanii przeciwko LGBT jest oderwanie ludzi od
kontekstu. I tak prawica na całym świecie stara się udowodnić, że większości
gejów (a już na pewno ich znajomi - klasyczna figura pojawiająca się w prawie każdej dyskusji na ten temat) zdecydowanie przeszkadzają marsze równości,
że oni pracowali z takimi co w ogóle nie chcą żadnych związków etc. 'Ideologia LGBT' nie ma nic wspólnego z homoseksualistami - tak
powiedziało grono heteroseksualistów, więc to musi być prawda! Taka teza jest
jednak karkołomna, anegdotyczna i trudna do obrony, a poza tym często
powtarzana jest przez osoby, które jednocześnie używają słów dewiant,
zboczeniec, czy jak niedawno u mnie w komentarzach: nie mają nic przeciwko
gejom, ale mają pod ręką 5 nieprzyzwoitych zdjęć z marszów równości
i jakieś śmieszne obrazki satyryczne porównujące marsze równości do
potencjalnych marszów nietolerancji laktozy - co jest na poziomie cytatów z
Korwina o marszach onanistów. Jeżeli w półmilionowym Poznaniu
naście tysięcy osób idzie w marszu, a w społeczeństwie homoseksualistów jest
kilka procent to oznacza to, że duża ich część musiała w tym marszu pójść,
pomimo mżawki i ogólnie średniej aury. Trzeba wziąć też pod uwagę fakt, że
absencja w takim wydarzeniu nie oznacza automatycznie braku poparcia. Wiele
razy słyszymy o pochodach i manifestacjach, z którymi się zgadzamy, ale
większość z nas, ludzi pracujących, nie ma nawet czasu na chodzenie po mieście
w tej czy innej sprawie i ograniczamy się do Like lub
Share na portalach społecznościowych.
Zgniła ideologia
Poza tym
na czym ma polegać ideologia LGBT? Kto ją spisał? Jakie są jej święte księgi?
Czy to jest to samo czym PiS straszył nas na początku dekady - ideologia Gender?
Czy to jest składowa marksizmu kulturowego? Dla mnie wygląda to jak
kolejny prawicowy chochoł, wrzucanie wszystkiego z czym się nie zgadzamy do
jednego wora (najlepiej z jakimś zagranicznym słowem) i przypisywanie tego innym narodowościom (najczęściej zamożniejszym
od nas), orientacjom (innym od naszej) i poglądom politycznym
(neomarksizm, marksizm kulturowy, neobolszewia, huwejbinizm) i myk! Jesteśmy zwolnieni z
dyskusji! Wystarczy powiedzieć, że to ideologia zagłady opłacana przez tych,
którzy chcą zniszczyć naród polski i stworzyć nowego człowieka, więc walka z nią jest
obowiązkiem każdego. Jaki ma to związek z prawdą, chrześcijańskim miłosierdziem albo
zdrowym rozsądkiem? Żaden, ale daje możliwość wyrzucenia z siebie frustracji i
ulżenia sobie pisząc o nienaturalnych odruchach stojących w
sprzeczności z wolą Boga. Ponieważ jak powszechnie wiadomo to istnienie Boga jest faktem naukowym, a jamy
ustne i odbyty kobiet są naturalnie przystosowana do przyjmowania penisów - w
przeciwieństwie do męskich jam ustnych i odbytów. Jak zauważają narodowcy z właściwą sobie empatią
i wrażliwością Dupa służy do srania. Tylko w końcu kto tutaj jest
rewolucjonistą/reakcjonistą? Ci którzy rzekomo próbują stworzyć nowego
człowieka, bo chcą zmniejszenia poziomu społecznej hipokryzji i edukacji seksualnej nieograniczającej
się do poznania czym jest kalendarzyk małżeński, czy ci którzy wbrew wszystkim
tendencjom z ostatnich 200 lat próbują te zmiany za wszelką cenę zatrzymywać?
Zabawnie jest również spotkać prawicowców, którzy do rozpuku śmieją się z
poprawności politycznej i wyszukują jej najbardziej pokręcone momenty, (dotyczące zazwyczaj z totalnie marginalnych środowisk artystycznych czy
amerykańskich campusów uniwersyteckich) nie widzą niczego zdrożnego w pisaniu słowa na p wobec
homoseksualistów czy słowa na m wobec czarnoskórych, ale facet w szpilkach, czy
trzymający się za ręce mężczyźni to zdecydowanie za dużo dla ich wrażliwości -
to jest zgorszenie i kompletny upadek cywilizacji ludzkości. Ich chamstwo i
kojarzenie homoseksualizmu tylko z wkładaniem penisa do dupy jest
zapewne, w ich mniemaniu, oznaką wysokiej kultury, dobrego wychowania i rozkwitu
cywilizacji. Pokazuje również ich głęboką dojrzałość w sferze związków międzyludzkich. Oczywiście z dziwnych względów największy problem z
homoseksualizmem mają mężczyźni i najczęściej utożsamiają go z gejami, lesbijki
mają taryfę ulgową co wynika zapewne z ogłady, obycia i wyssanego z mlekiem matki szacunku do
kobiet.
Ile osób pomstujących na zgniliznę
moralną z Zachodu ma świadomość, że termin ten powstał w Rosji w 1841 (jego autorstwo przypisuje się Stefanowi Szewyriowowi)? Warto, więc pamiętać, że
Zachód od prawie 180 lat gnije i gnije i zgnić nie może, a Rosja od 180 lat
broni się i opiera przed tą zgnilizną tak, że miliony jej obywateli, żyło w
warunkach urągających ludzkiej godności i umierało w wyniku działań
podejmowanych przez miłościwie im panujących. Jak ktoś chce poczytać o pięknych
czasach, gdy na świecie nie było genderyzmów, a tradycyjna rodzina
i wiara były wszystkim to rosyjska literatura też jest bogata w opisy: Anna
Karenina i Zmartwychwstanie Tołstoja, Martwe dusze Gogola, Wieś Bunina czy
Matka Gorkiego. Wszystkie te pozycje skutecznie każą spojrzeć z dystansem na piękny świat wartości i honoru, w którym mężczyźni nie bali się pojedynkować
na śmierć i życie, bo ktoś kogoś obraził przy kartach, a niewiasty nie pragnęły
niczego więcej niż bycia ptaszkiem w złotej klatce, zaś chłopi feudalni uwielbiali
pracę w polu dla swojego pana i spanie ze zwierzętami, a w niedzielę wszyscy zgodnie szli do cerkwi. Można
odnieść wrażenie, że każde odstępstwo od zachowywania konserwatywnego status quo będzie wykorzystywane jako argument stojący za rzekomym gniciem. Zresztą
współczesna Rosja też wyciera sobie gębę konserwatywnym wartościami, Ramzan Kadryow
uważa nawet, że w Czeczeni, której jest prezydentem, homoseksualizmu nie ma. Ci
którzy mówią inaczej i twierdzą, że byli torturowani zdaniem Kadryowa Są
diabłami. Są na sprzedaż. Nie są ludźmi. Jak wygląda rosyjski
konserwatyzm najlepiej pokazuje jednak liczba aborcji, powszechna narkomania i
alkoholizm (dzięki którym kraj ten ma przewidywaną długość życia na poziomie nepalsko-mołdawskim), a także plaga HIV/AIDS związana głównie z legendarnym już
krokodylem - super narkotykiem powodującym powolne gnicie ciała.
Wracając
do wątku głównego: skoro powiedzieliśmy sobie, że LGBT to zdaniem części
prawicy ideologia a nie ludzie to przecież jest to w zasadzie jasny
znak - można atakować ile i jak się chcę, bo porządny homoseksualista i tak się nie obrazi (różni księża chętnie namawiają). Problem w tym, że jednak wbrew jakimś własnym
projekcjom obrażamy konkretne osoby i ja te osoby znam, mam je w rodzinie, mam
je w pracy, wśród znajomych i żadna z nich nie powiedziała mi nigdy Jak
dobrze, że poseł Pięta [PiS, jego kochankę ujawnili Niemcy] w końcu powiedział o antykulturze propagowanej przez LGBT, albo Jestem szczęśliwy, że w wielu jednostkach samorządu terytorialnego wprowadza się przepisy antyLGBT (i nie ma
znaczenia, że przepisy te nie karzą nikogo śmiercią czy chłostą). Idę o zakład,
że ciężko będzie znaleźć homoseksualistę, który powie Nieźle Beata
Mazurek [europosłanka PiS] powiedziała Krzysztofowi Śmiszkowi, że kto jak kto,ale on o 'złym dotyku' nie powinien się wypowiadać. Jeżeli ktoś ma głowę
na karku to nie przejdzie mu przez usta, że Termin parady równości jest prowokacją,
bo pokrywa się z rocznicami objawień fatimskich jak powiedział inny
przedstawiciel partii rządzącej Tomasz Pituch - bo 99,5% ludzi w Polsce nie ma pojęcia, kiedy objawienia fatimskie miały miejsce, a poza tutaj dochodzimy do momentu, w którym następnym krokiem mogłoby być Ale jak to? Parada? W dniu świętego Bonifacego? Żaden z moich znajomych gejów nie pochwalił zrównywania pedofilii z LGBT - co jest na sztandarach każdej antyLGBT
manifestacji i jest bzdurą powtarzaną przez każdy prawicowy portal, a obalaną nawet przez część katolików. Istnieją co prawda 2-3 szokujące badania potwierdzające tę i inne kontrowersyjne tezy dotyczące homoseksualizmu,
które co kilka lat są odgrzewane, np. raporty Kurta Freunda, Reinharda Marxa
czy Marka Regenrusa. Kilka tygodni temu nagle pojawił się właśnie
raport Marka Regnerusa, o którym pisali jednego dnia wszyscy na prawicy: od
internetowych mędrków w stylu Obywatela DC, fanpejdży propisowskich w stylu
Pitupitu czy Żelazna Logika, ale również przez przez periodyk Karnowskich - Sieci, Frondę, niezależną.pl
itp. itd. Oczywiście raport ten był odgrzewany już w latach wcześniejszych, a
sami Karnowscy donosili o nim w przeszłości - 7 lat temu! - ale skoro znowu
pojawiła się potrzeba, pojawił się wróg, to trzeba wyciągnąć
najgłośniejsze działa. To nic, że owe badania zostały juz dość dawno obalone. To nic, że sam Regenrus powiedział 5 lat temu Moje badanie jest na rozmaite sposoby intepretowane (...) W Polsce cytowane na banerach i ogłoszeniach, które bezpośrednio obwiniają homoseksualnych mężczyzn i kobiety o seksualne wykorzystywanie dzieci. Moje badanie nie daje podstaw do takich twierdzeń. To nic, że wrzucanie tych samych badań jako brejking newsa 3 razy w ciągu
jednej dekady świadczy raczej o desperacji i braku argumentów. Ilu czytelników
darmowych portali informacyjnych dla myślących/ logicznych/ racjonalnych/
niepokornych/ niezależnych sprawdza źródła swoich informacji, albo czyta te
raporty? Najważniejsze, że zgadza się z tezą! Podobny mechanizm wyparcia
obserwujemy w przypadku katastrofy klimatycznej, gdzie furorę robią pojedyncze
raporty i climategate, odkopywane cały
czas na nowo, mimo że każdy kto się nad tym pochylił, wie że wyciąganie na
podstawie tych dowodów wniosków, o tym, że jednak człowiek nie ma
wpływu na klimat jest błędne i że konsensus naukowy istnieje i nie zmieni tego
żaden pojedynczy raport od anonimowego pracownika anonimowego uniwersytetu, ani
żaden felieton Warzechy czy nawet cały numer Do Rzeczy.
Gra do jednej bramki
Rządzący
wzorem 2015, kiedy to połączyli obietnicę 500+ ze straszeniem uchodźcami,
dzisiaj znowu wybrali mniejszość - tym razem seksualną - i jeszcze bardziej nieodpowiedzialne
rozdawnictwo - piątkę Kaczyńskiego. Oba posunięcia oznaczają, że
raczej stawiają wszystko na jedną kartę. Zwłaszcza to drugie budzi
kontrowersje, wobec niedofinansowania wielu ważnych sektorów w Polsce (np. na
służbę zdrowia) i faktu, że od przyszłego roku 5 mld złotych pójdzie z programu 500+ do najbogatszych Polakówposiadających jedno dziecko. Zresztą próba racjonalizacji polityki rządu w
temacie głównym wpisu jest skazana na porażkę, bo raz mówi się o ideologii
LGBT, która nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem, a innym razem, że
pedofilia i homoseksualizm są prawie, że tożsame, albo Krystyna Pawłowicz ucieka w porównania homoseksualizmu do związków ze zwierzętami, wyraźnie ignorując
fakt, że dwoje dorosłych ludzi, którzy się kochają wzajemnie to jednak nie to
samo co odbywanie międzygatunkowych stosunków ze stworzeniem, z którym nie
jesteśmy w stanie normalnie porozmawiać i dowiedzieć się co myśli. Jej
stwierdzenia, że homoseksualiści korzystają z różnych praw 'bez względu na
swą chorobę' są w zasadzie tak skandaliczne, że ciężko mi sobie wyobrazić
jakiś cywilizowany kraj, w którym poseł rządzącej partii mówiłby takie rzeczy.
W ostatnich miesiącach często odnosiłem wrażenie, że Polska to jednak symulacja, matrix.
Absurdalne
jest, że po wydarzeniach w Białymstoku wszyscy umywają ręce i nie widzą związku
między zaszczuwaniem, które uprawiają i przyzwoleniem na przemoc, a
wydarzeniami jakie się tam rozegrały to po prostu znak, że Polska nie chce ideologii LGBT. Ewentualnie jest druga narracja odwracania kota
ogonem: Przemoc należy potępić, ALE... w komentarzu u mnie jeden ze znajomych
próbował mnie przekonać, że może i ich pobito, ale prowokowali na innych
marszach religijnymi parodiami i generalnie - akcja budzi reakcje. No nie wiem
jak was, ale mnie uczono, że przemoc nigdy nie jest wyjściem. Czy jeżeli dres
pod blokiem spuści mi wpierdol za to, że założę np. obcisłe spodnie to znak, że
nie powinienem zakładać obcisłych spodni, bo zasłużę na wpierdol? To przypomina
trochę dyskusję na temat tego, czy kobieta z krótką spódniczką jest winna
gwałtu. No nie jest i tak samo żadne prowokacje, nawet Maryja z wibratorami nie
mogą być wytłumaczeniem dla fizycznej przemocy! Do jakiego momentu doszliśmy
jako społeczeństwo, że stawiamy sobie w ogóle pytania, czy satyra (nad jej
jakością można dyskutować) już jest, czy jeszcze nie, wystarczająco dobrym
powodem do bicia innych ludzi i wygrażania im wulgaryzmami na ulicy w biały
dzień? Dziwne jest też ustawianie po drugiej strony Platformy Obywatelskiej
przez rządzących co pokazuje ich cynizm dobitnie. Przypominam, że częśćś rodowisk LGBT poparła w ostatnich wyborach prezydenta Dudę, lub wstrzymała się
od głosu, bo PO przez 8 lat nie potrafiło przegłosować ustawy o związkach
partnerskich i jak sami mówili postsolidarnościowcy i tak tego nie
zrobią. Zresztą moim zdaniem nawet w kosmicznym scenariuszu, w którym na jesieni, po
wyborach tworzy się koalicja KO-PSL-Lewica w przypadku takiego wniosku wydaje
mi się, że KO ogłosi wolność sumienia - co będzie oznaczało, że wniosek
prawdopodobnie i tak upadnie.
Belki we własnym oku nie widzą...
Dochodzimy
powoli do najsmutniejszego i najbardziej
odrażającego zarazem momentu - postawy hierarchów kościoła katolickiego. W
marcu opublikowano raport nt. pedofilii w kościele, który abp Gądecki skwitował
na konferencji prasowej mówiąc, że za skandale odpowiadają programy seksualizacji dzieci, chociaż sprawy badane były od 1990 roku, a nie
przypominam sobie żadnej wielkiej promocji LGBT ani w latach 90, ani w latach
00. Stwierdził również, że nie można mówić zero tolerancji w
przypadku pedofilii w kościele, ponieważ "Kiedy nazizm hitlerowski walczył z Żydami stosował wobec nich 'zero tolerancji', w wyniku czego powstał Holokaust. Kiedy w systemie bolszewickim stosowano 'zero tolerancji' wobec wrogów ludu, doszło do kolejnej masakry w skali liczącej dziesiątki, a może nawet setki milionów ofiar". Jest to teza kuriozalna i nie mieszcząca się w głowie, ale takich
będzie zdecydowanie więcej. Swoją drogą ciekawe jest pórównanie przez Gądeckiego kościoła do totalitarnych reżimów. Raport nt. pedofilii przygotowany przez polskich
biskupów ujawnił również kilka innych ciekawych spraw:
a) Fundacja zajmująca się tematem pedofilii w kościele Nie lękajcie się dotarła do 126 nazwisk księży, podczas gdy raport Episkopatu Polski mówi o 382 księżach, co pokazuje skalę ukrywania zjawiska przez władze kościelne.
b) Według danych przedstawionych przez episkopat wynika, że Polska jest prawdziwą zieloną wsypą na mapie kościelnej pedofilii. I to pomimo specjalnego statusu społecznego jaki długo mieli i -gdzieniegdzie - nadal mają księża. Papież Franciszek mówił o 2% duchownych zamieszanych w pedofilię ogółem, w Niemczech (wg raportu zleconego przez biskupów) było to 4,4%, w Australii 7%, podczas gdy wg raportu polskich biskupów odsetek ten w Polsce nie dobija nawet do 1% kleru (0,8%).
c) Polski raport był przygotowywany tylko i wyłącznie przez duchownych - świeccy nie zostali dopuszczeni do archiwów kościelnych, w przeciwieństwie do analogicznych sytuacji na Zachodzie.
d) Tylko 1/4 przypadków pedofilii w Kościele zakończyła się wydaleniem duchownego ze stanu kapłańskiego - co jest absolutnie skandaliczne.
Ciekawe ilu katolików przyjmowało komunię z rąk księdza, który gwałcił dzieci?
a) Fundacja zajmująca się tematem pedofilii w kościele Nie lękajcie się dotarła do 126 nazwisk księży, podczas gdy raport Episkopatu Polski mówi o 382 księżach, co pokazuje skalę ukrywania zjawiska przez władze kościelne.
b) Według danych przedstawionych przez episkopat wynika, że Polska jest prawdziwą zieloną wsypą na mapie kościelnej pedofilii. I to pomimo specjalnego statusu społecznego jaki długo mieli i -gdzieniegdzie - nadal mają księża. Papież Franciszek mówił o 2% duchownych zamieszanych w pedofilię ogółem, w Niemczech (wg raportu zleconego przez biskupów) było to 4,4%, w Australii 7%, podczas gdy wg raportu polskich biskupów odsetek ten w Polsce nie dobija nawet do 1% kleru (0,8%).
c) Polski raport był przygotowywany tylko i wyłącznie przez duchownych - świeccy nie zostali dopuszczeni do archiwów kościelnych, w przeciwieństwie do analogicznych sytuacji na Zachodzie.
d) Tylko 1/4 przypadków pedofilii w Kościele zakończyła się wydaleniem duchownego ze stanu kapłańskiego - co jest absolutnie skandaliczne.
Ciekawe ilu katolików przyjmowało komunię z rąk księdza, który gwałcił dzieci?
Niedługo
później wyszedł film braci Sekielskich Tylko nie mów nikomu, który
pokazywał kilka historii pedofilii w Kościele. W dzień po premierze większość
prawicowych komentatorów i polityków nabrała wody w usta, ale kilka dni później
zaczęło się deprecjonowanie obrazu na całego. Leszek Głódź w momencie
szczerości przed kamerą powiedział, że on filmu nie oglądał, bo nieogląda byle czego. BOLD MOVE, tym bardziej, że film pokazywał, że
prawdopodobnie sam był zamieszany w proceder krycia pedofilii. Rozpoczęła się
też bardzo wątpliwa narracja, że czemu Sekielski nie zrobił filmu o aktorach/
tancerzach/ dziennikarzach? Czemu nie zaznaczył wyraźnie, że część duchownych
zamieszana w pedofilie to byli TW? - jakby to naprawdę stanowiło clou sprawy.
Swoją drogą nie zastanawia ich, jeżeli to takie istotne i stojące w zgodzie z polskością, której KK jest przecież strażnikiem, dlaczego Kościół sam nie przeprowadził swojej
lustracji? Wiadomości TVP nigdy nie zwróciły na poważnie uwagi na film Sekielskiego, co najwyżej dwu sekundowe wspomnienie, wprost dolewając oliwy do ognia tekstami w stylu wrogowie kościoła oskarżają go
o... etc. Przypominam, że film zrobił bezprecedensową furorę na Youtubie
i był na ustach wszystkich. Dla serwisu informacyjnego utrzymywanego z naszych
podatków to za mało, żeby się nad tym pochylać. Zamiast tego wrzucono urągającą
rozumowi grafikę mówiącą o tym, że wśród murarzy i pracowników najemnych jest więcej skazanych pedofilów, słowo skazanych wydaje się tutaj kluczowe.
Prawdziwi katolicy podobnie jak TVP
stwierdzili, że film ten jest dowodem na szaleńcze ataki na Kościół.
Na czym ma polegać ten atak? Czy w wolnym kraju nie wolno zrobić dokumentu o
pedofilii w Kościele? Czy ci wszyscy ludzie naprawdę dadzą sobie ręce odciąć,
że księża nigdy nikogo nie zgwałcili, a organizacja do której należą nigdy
niczego nie tuszowała? Czy wierzą, że może w Irlandii czy Niemczech to ktoś
gwałcił, ale u nas na pewno nie? Tragikomiczne tym bardziej, że we wszystkich
tych krajach mechanizmy krycia swoich były bardzo podobne. Dlaczego
nie zależy im na tym aby odsunąć pedofilów od posługi i pracy z dziećmi? Jeżeli
wszyscy wiemy, że problem istnieje to dlaczego to właśnie hierarchowie, TV
Trwam czy Gość Niedzielny nie zaczęły własnego śledztwa tylko czekali aż zrobi
się raban? Kiedy pewna internautka zarzuciłą na Twitterze ks Sławomirowi Mirkowi, że wszyscy duchowni są współodpowiedzialni ten odparł pytaniem, czy nie jest jej wstyd za prostytuki. Czy każda dyskusja na temat kościoła, jego rozległych i niejasnych
wpływów będzie zawsze traktowana jako atak na kościół? A jak powiedział
Jarosław Kaczyński w tym roku, w Toruniu na urodzinach Radia Maryja: Ręka podniesiona na kościół to ręka podniesiona na Polskę. Szkoda, że
zapomniał dokończyć swojej parafrazy Józefa Cyrankiewicza (komunistycznego
kacyka, który wygłosił te słowa przy okazji wydarzeń w Poznaniu w czerwcu '56)
i nie dodał, że Prawo i Sprawiedliwość tę rękę odrąbie.
Przekraczamy Rubikon
Wracamy
do wątków homoseksualnych bo odeszliśmy od tematu. W zaprezentowanych powyżej
warunkach, niedługo po filmie, przy okazji Wielkanocy, w jednym z płockich
kościołów wystawiono grób pański na którym wypisano grzechy takie jak
zboczenia, nienawiść, pogarda i między nimi
LGBT. Nawet nie Ideologia LGBT, tylko po prostu LGBT - chociaż - jak wspomniałem - różnicę
robi to przede wszystkim tym, którzy do społeczności LGBT nie należą. Kiedy
obecny w świątyni homoseksualista, zaprotestował ksiądz stwierdził, że człowiek
ten powinien się ze swojej orientacji leczyć (środowiska lekarskie na terapii
konwersyjnej nie pozostawiają suchej nitki) i w zdecydowany sposób wyprosił
zainteresowanego z budynku. Podobna sprawa miała miejsce w Jabłonie, gdzie
ludzie klęczeli i modlili się przed krzyżem, do którego były przybite karteczki z grzechami, jednym z nich - a jakże - popieram LGBT tuż obok
Kłamię czy Zdradzam żonę/męża. Aktywistka Elżbieta
Podleśna w geście sprzeciwu razem z innym postanowiła obkleić teren wokół
płockiej świątyni naklejkami z wizerunkiem częstochowskiej Maryi z tęczową
aureolą. Dla części z ludzi jest to agresywna prowokacja, która do
spółki z tekturową wagino-monstrancją z marszów równości są wystarczającym powodem, żeby pokiwać głową
ze zrozumieniem wobec późniejszych wydarzeń w Białymstoku. Dla mnie na przykład
kuriozalne było to, że do domu Elżbiety Podleśnej weszli na drugi dzień o 6 rano policjanci, przeszukali jej dom, zabezpieczyli wszystkie sprzęty elektroniczne
i - jak mówi sama zainteresowana - nawet dyskietki. Mimo, iż początkowo
powiedziano jej, że będzie mogła iść do pracy to w trakcie wykonywania
czynności policjanci dostali telefon, że kobietę trzeba zabrać na przesłuchanie.
Na miejscu kazano się jej rozebrać, zdjąć stanik, pobrano odciski palców, wymazy
z jamy ustnej etc. Wypuszczono ją po godzinie 16. Państwo prawa w pigułce.
Czy
jest ktoś kto podejmie się bronienia takich kuriozalnych działań przez ORGANY
PAŃSTWOWE wobec AKTYWISTKI? Jakby co to sąd już wyraził swoje zdanie, ponieważ
Podleśna złożyła zażalenie - decyzja o przeszukaniu i przesłuchiwaniu była
niezasadna. Czy naprawdę argumenty części Katolików o tym, że geje i kobiety
powinni się cieszyć, że są w Polsce, a nie w Arabii Saudyjskiej są szczerze? Bo
czasami w tym jazgocie ostatnich miesięcy i tłumaczeniu fizycznej agresji prowokacjami takimi jak bezczeszczenie wizerunku
częstochowskiej Madonny można odczuć, że niektórym z wierzących
przeszkadza, że Polska jednak nie jest katolicką wersją Arabii Saudyjskiej.
Hasło tolerancji bez obnoszenia się, można skwitować tutaj tylko żartem, który
ostatnio mi mignął na Twitterze Czemu nie możesz być jak inni porządni
geje i siedzieć w pierwszej ławce w kościele z żoną i dzieckiem bez obnoszenia
się?. Poza tym, gdzie jest granica obnoszenia się? Mówienie wprost o
swojej orientacji? Chodzenie za rękę? Dawanie sobie buziaków w miejscu
publicznym? No cóż, każdy granicę obnoszenia się może postawić w innym miejscu.
Na końcu jednak i tak na ławce w parku możemy zobaczyć parę hetero nastolatków,
która idzie dalej niż buziak w policzek - na to większość z nas zareaguje
wzruszeniem ramion i tekstem w stylu Gdzie są rodzice? (bardziej pruderyjni) albo
Młodość ma swoje prawa.
Drukarz i IKEA
Następną
szokującą dla mnie sprawą ostatnich miesięcy był wyrok w sprawie drukarza z
Łodzi. Jest to kolejne uderzenie w osoby homoseksualne ze strony państwa. Przypomnijmyw 2015 roku drukarz w Łodzi odmówił wydruku baneru dla fundacji LGBT Bussiness Forum, tłumacząc to brakiem akceptacji dla ich postulatów. Sądy kolejnych instancji przyznawały rację fundacji. Po dwóch wyrokach łódzkich sądów (rejonowego i okręgowego), które w 2016 i 2017 roku uznały drukarza winnego,następną apelację złożono już do Sądu Najwyższego. Warto dodać, że po każdym z
wyroków pojawiały się oświadczenia np. Zbigniewa Ziobro (ministra sprawiedliwości)
krytykujące orzeczenia. Sprawa trafiła w końcu do Sądu Najwyższego, który w 2018
stwierdził Będąc rzemieślnikiem, nie można odmówić druku, bo nie podoba się jego treść, która nie narusza prawa. Tak samo jak firma hostingowa nie ma prawaodmawiać utrzymywania stron o tematyce religijnej. W czerwcu bieżącego
roku [2019] Trybunał Konstytucyjny uznał, że drukarz miał prawo jednak odmówić.
Szczerze mówiąc nie sądziłem, że bezprawie związane z nowymi sędziami TK objawi
się nam tak szybko. Tutaj posypuję głowę popiołem, bo sam przez pierwsze 2 lata
rządów PiS starałem się bagatelizować zmiany w sądownictwie.
Na
drugi dzień po kontrowersyjnym wyroku doszło do kolejnego tąpnięcia. Oto
pracownik IKEA został zwolniony za niewinność, za bycie
przykładnym katolikiem jak mówiła z oburzeniem prawa strona sceny
politycznej. Nawet część społeczności LGBT w pierwszej chwili zareagowała
konsternacją, tylko że głębsze spojrzenie na sprawę, w mojej opinii, powinno
wykluczać wątpliwości co do decyzji pracodawcy. Okazało się, że pracownik
odmówił udziału w szkoleniu dotyczącym równości z okazji Pride Month, w której
firma zachęcała pracowników do... mówienia partner zamiast żona/mąż. Jak dla
mnie żaden wielki, problem. Po bliższym przyjrzeniu się można dotrzeć jednak do
informacji, że mężczyzna wrzucił na forum wewnętrzne firmy posta, który leciał
tak:
Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Pismo święte mówi: 'biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mubyło uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich (...) Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich'
To naprawdę są poglądy ciemiężonych ludzi? Komuś się chce podejmować bronienia tego wpisu? W Starym Testamencie jest wiele wątpliwych tego typu fragmentów. Czy jeżeli miałbym szkolenie nt. równości płci w miejscu pracy i moja koleżanka tego dnia ubrałaby spodnie to mam prawo puścić firmowego maila z takim cytatem z Biblii:
Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety; gdyżkażdy, kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana, Boga swego?
Jest pewna subtelna różnica między wyrażaniem swoich poglądów, a zwykłym chamstwem zasłanianym Biblią. Mało tego dział personalny IKEA musiał zareagować, bo dostał skargi od innych pracowników (w mojej opinii uzasadnione), poprosił pracownika o usunięcie wpisu. Ten odmówił. Resztę znamy. Tu znowu do gry wchodzi państwo, które ustami jednego ze swoich byłych wiceministrów (Patryka Jakiego) mówi, że jeżeli ktoś chce robić interesy w Polsce to musi szanować polską historię i tradycję. Nie wiem, szczerze mówiąc, co pisanie o wiązaniu kamieni młyńskich do szyi kogokolwiek ma cokolwiek wspólnego z rodzimą historią i tradycją. Moim zdaniem pracodawca musi reagować na takie słowa. Jeżeli ktoś by napisał analogiczny tekst o katolikach to sądzę, że Wiadomości grzałyby ten temat przez kilka dni.
Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Pismo święte mówi: 'biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mubyło uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich (...) Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich'
To naprawdę są poglądy ciemiężonych ludzi? Komuś się chce podejmować bronienia tego wpisu? W Starym Testamencie jest wiele wątpliwych tego typu fragmentów. Czy jeżeli miałbym szkolenie nt. równości płci w miejscu pracy i moja koleżanka tego dnia ubrałaby spodnie to mam prawo puścić firmowego maila z takim cytatem z Biblii:
Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety; gdyżkażdy, kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana, Boga swego?
Jest pewna subtelna różnica między wyrażaniem swoich poglądów, a zwykłym chamstwem zasłanianym Biblią. Mało tego dział personalny IKEA musiał zareagować, bo dostał skargi od innych pracowników (w mojej opinii uzasadnione), poprosił pracownika o usunięcie wpisu. Ten odmówił. Resztę znamy. Tu znowu do gry wchodzi państwo, które ustami jednego ze swoich byłych wiceministrów (Patryka Jakiego) mówi, że jeżeli ktoś chce robić interesy w Polsce to musi szanować polską historię i tradycję. Nie wiem, szczerze mówiąc, co pisanie o wiązaniu kamieni młyńskich do szyi kogokolwiek ma cokolwiek wspólnego z rodzimą historią i tradycją. Moim zdaniem pracodawca musi reagować na takie słowa. Jeżeli ktoś by napisał analogiczny tekst o katolikach to sądzę, że Wiadomości grzałyby ten temat przez kilka dni.
Również władze kościelne nie pozostały
obojętne na tragedię w IKEA. Biskup Świdnicki wydał oświadczenie, w
którym pisze:
W tym kontekście trzeba uznać za niedopuszczalny z punktu widzenia prawa ale przede wszystkim przyzwoitości i zdrowego rozsądku atak przypuszczony napracownika IKEI, który nie życzył sobie w miejscu pracy indoktrynacji LGBT. Niepokoi, że wypowiedzi pod jego adresem są pełne agresji i pogardy. Odzierasię go z godności ludzkiej i odmawia mu niezbywalnych praw. Tymczasem wolność sumienia i wyznania jest miarą demokracji.
Jest to kompletne odwrócenie kota ogonem. Jeżeli ktoś sam pisze o zabijaniu innych i ich krwi to on nie daje żadnego świadectwa swojej wiary, on wyciera sobie gębę swoją wiarą. Wygląda jednak na to, że Kościół uważnie obserwuje sondaże polityczne i wie, że ramię w ramię z obecną władzą przez kilka lat uda im się jeszcze sztucznie wstrzymywać zmiany społeczne i utrzymywać przywileje dla duchownych.
W tym kontekście trzeba uznać za niedopuszczalny z punktu widzenia prawa ale przede wszystkim przyzwoitości i zdrowego rozsądku atak przypuszczony napracownika IKEI, który nie życzył sobie w miejscu pracy indoktrynacji LGBT. Niepokoi, że wypowiedzi pod jego adresem są pełne agresji i pogardy. Odzierasię go z godności ludzkiej i odmawia mu niezbywalnych praw. Tymczasem wolność sumienia i wyznania jest miarą demokracji.
Jest to kompletne odwrócenie kota ogonem. Jeżeli ktoś sam pisze o zabijaniu innych i ich krwi to on nie daje żadnego świadectwa swojej wiary, on wyciera sobie gębę swoją wiarą. Wygląda jednak na to, że Kościół uważnie obserwuje sondaże polityczne i wie, że ramię w ramię z obecną władzą przez kilka lat uda im się jeszcze sztucznie wstrzymywać zmiany społeczne i utrzymywać przywileje dla duchownych.
Polska, lipiec, 2019 rok
Lipiec
był natomiast fatalnym miesiącem dla duchownych. 8 lipca Abp Prof. (!!!) Marek
Jędraszewski powiedział m.in.
Jak tak dalej będzie, jasobie mogę łatwo wyobrazić, że za jakiś czas - mam nadzieję, że ja już tego niedożyję - powiedzmy w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim tu na terenie Europy tak jak Indianie w USA w rezerwatach
Trochę jak seans Russia Today w sumie. Ciężko jest nawet odpisać na to cokolwiek. Jeżeli czyta to jakiś katolik to niech mi wytłumaczy, czy zasady chrześcijańskie są uniwersalne, czy dotyczą tylko Polaków albo białych? Jeżeli uniwersalne to czemu nasi hierarchowie bez przerwy podkreślają znaczenie polskości? Czemu w ogóle interesuje ich kolor skóry potencjalnych mieszkańców Europy? Jakie w ogóle musi być czyjś poziom intelektualny żeby pisać o rezerwatach dla białych w 2050? To się opiera na jakiś danych demograficznych, czy po prostu Jędraszek uprawia prawicowy felieton spod znaku Instytutu Danych z Dupy? To ma być wyraz szczerych i dobrych intencji władz kościelnych? Nie jest to miejsce na to, ale przypominam w tym miejscu, że inny bp Andrzej Jeż w kwietniu tego roku cytował antysemicką fałszywkę z 1937 roku, w której mowa jest Żydach chcących przejąć władzę na światem. Na ironię losu zakrawa fakt, że fałszywka ta rozpowszechniana była w dwudziestoleciu międzywojennym przez... gazetę Polak-Katolik prowadzoną przez polskiego księdza. Kuria odmówiła w tej sprawie jakiegokolwiek komentarza.
Jak tak dalej będzie, jasobie mogę łatwo wyobrazić, że za jakiś czas - mam nadzieję, że ja już tego niedożyję - powiedzmy w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim tu na terenie Europy tak jak Indianie w USA w rezerwatach
Trochę jak seans Russia Today w sumie. Ciężko jest nawet odpisać na to cokolwiek. Jeżeli czyta to jakiś katolik to niech mi wytłumaczy, czy zasady chrześcijańskie są uniwersalne, czy dotyczą tylko Polaków albo białych? Jeżeli uniwersalne to czemu nasi hierarchowie bez przerwy podkreślają znaczenie polskości? Czemu w ogóle interesuje ich kolor skóry potencjalnych mieszkańców Europy? Jakie w ogóle musi być czyjś poziom intelektualny żeby pisać o rezerwatach dla białych w 2050? To się opiera na jakiś danych demograficznych, czy po prostu Jędraszek uprawia prawicowy felieton spod znaku Instytutu Danych z Dupy? To ma być wyraz szczerych i dobrych intencji władz kościelnych? Nie jest to miejsce na to, ale przypominam w tym miejscu, że inny bp Andrzej Jeż w kwietniu tego roku cytował antysemicką fałszywkę z 1937 roku, w której mowa jest Żydach chcących przejąć władzę na światem. Na ironię losu zakrawa fakt, że fałszywka ta rozpowszechniana była w dwudziestoleciu międzywojennym przez... gazetę Polak-Katolik prowadzoną przez polskiego księdza. Kuria odmówiła w tej sprawie jakiegokolwiek komentarza.
Przed
marszem w Białymstoku abp Tadeusz Wojda powiedział - zapewne w ramach studzenia
społecznych emocji:
Marsz, chociaż zakłada przeciwdziałanie domniemanej dyskryminacji wspomnianychśrodowisk, w rzeczywistości sprzyja dyskryminacji innych – tych, którychsumienie jest wyczulone na dobro społeczne, chrześcijańskie i obyczajowe
Cytat ten mówi jednoznacznie idący w marszu - w przeciwieństwie do arcybiskupa - nie chcą dobra. Całe kazanie zaś podkreślił:
Powtarzamy za kard. Stefanem Wyszyńskim 'Non possumus' – nie możemy się na to zgodzić! Nie możemy pozwolić, aby wyśmiewano wartości dla nas najświętsze i bezkarnie obrażano nasze uczucia religijne
Przypominam, że kardynał Wyszyński wypowiedział te słowa niedługo po śmierci Stalina, w latach 50 w głębokim PRLu. Sytuacja kościoła katolickiego w Polsce dzisiaj nie ma nic wspólnego z tamtą i nie wydaje mi się, żeby arcybiskup Wojda nie zdawał sobie z tego sprawy. Dzisiaj przedstawiciele Kościoła są na każdej uroczystości państwowej, krzyż wisi w większości szkół i gmachów administracyjnych, kościół otrzymuje setki milionów złotych z funduszu kościelnego, cały czas zwracana jest mu ziemia od państwa, którą czasami sprzedaje swoim za bezcen (sytuacja z Morawieckim), albo, z której wywłaszcza szkoły (sytuacja z Poznania). Taca jest zwolniona z podatków (kilka miliardów złotych co roku), księża dostają emerytury z pieniędzy podatników, podobnie lekcje religii są utrzymywane z pieniędzy wszystkich podatników i wcale nie znajdują się na końcu lub na początku dnia - z mojego doświadczenia mogę również powiedzieć, że np. w LO były semestry, gdzie moja klasa miała więcej religii niż fizyki, chemii czy biologii. Co jakiś czas państwo dopłaca do budowy tej lub innej świątyni. Jeżeli księża czują się atakowani to albo oni są idiotami albo mają za idiotów obywateli. Oczywiście wezwania duchownego nie przeszły bez echa. W Białymstoku na ulicach zaczęło się bieganie za manifestantami Marszu Równości i regularne mordobicie. W tym czasie pod kościołem ksiądz modlił się o nawrócenie policjantów 'zdrajców', którzy pilnują wydarzenia.
Marsz, chociaż zakłada przeciwdziałanie domniemanej dyskryminacji wspomnianychśrodowisk, w rzeczywistości sprzyja dyskryminacji innych – tych, którychsumienie jest wyczulone na dobro społeczne, chrześcijańskie i obyczajowe
Cytat ten mówi jednoznacznie idący w marszu - w przeciwieństwie do arcybiskupa - nie chcą dobra. Całe kazanie zaś podkreślił:
Powtarzamy za kard. Stefanem Wyszyńskim 'Non possumus' – nie możemy się na to zgodzić! Nie możemy pozwolić, aby wyśmiewano wartości dla nas najświętsze i bezkarnie obrażano nasze uczucia religijne
Przypominam, że kardynał Wyszyński wypowiedział te słowa niedługo po śmierci Stalina, w latach 50 w głębokim PRLu. Sytuacja kościoła katolickiego w Polsce dzisiaj nie ma nic wspólnego z tamtą i nie wydaje mi się, żeby arcybiskup Wojda nie zdawał sobie z tego sprawy. Dzisiaj przedstawiciele Kościoła są na każdej uroczystości państwowej, krzyż wisi w większości szkół i gmachów administracyjnych, kościół otrzymuje setki milionów złotych z funduszu kościelnego, cały czas zwracana jest mu ziemia od państwa, którą czasami sprzedaje swoim za bezcen (sytuacja z Morawieckim), albo, z której wywłaszcza szkoły (sytuacja z Poznania). Taca jest zwolniona z podatków (kilka miliardów złotych co roku), księża dostają emerytury z pieniędzy podatników, podobnie lekcje religii są utrzymywane z pieniędzy wszystkich podatników i wcale nie znajdują się na końcu lub na początku dnia - z mojego doświadczenia mogę również powiedzieć, że np. w LO były semestry, gdzie moja klasa miała więcej religii niż fizyki, chemii czy biologii. Co jakiś czas państwo dopłaca do budowy tej lub innej świątyni. Jeżeli księża czują się atakowani to albo oni są idiotami albo mają za idiotów obywateli. Oczywiście wezwania duchownego nie przeszły bez echa. W Białymstoku na ulicach zaczęło się bieganie za manifestantami Marszu Równości i regularne mordobicie. W tym czasie pod kościołem ksiądz modlił się o nawrócenie policjantów 'zdrajców', którzy pilnują wydarzenia.
Co dalej?
Jeżeli ktoś nadal uważa, że tęczowa Maryjka,
roznegliżowani mężczyźni z piórkiem w tyłku (w Poznaniu mignęło mi
dosłownie dwóch w kilkunastotysięcznym tłumie) czy wagino-monstrancja są tutaj
problemem to moim zdaniem naprawdę ma problem z odróżnianiem niesmacznych żartów od prawdziwego zła. Warto też zaznaczyć, że kościół
katolicki nie ma monopolu na rację, a duchowni nie raz, nie dwa w historii
użyczali swoich twarzy do absolutnie antyludzkich zachowań. Ksiądz Tiso naczele Słowacji stworzonej przez Hitlera po rozbiorze Czechosłowacji, duchowni
wspierający chorwackich nacjonalistów, dolewanie oliwy do ognia w Rwandzie, księża hajlujący wspólnie z nazistami, błogosławiący żołnierzy
idących na fronty światowych wojen i każdy wie, że ta wyliczanka mogłaby trwać
i trwać (dla prawdziwych Polaków-katolików mam za to chociażby wsparcie dla Targowicy - synonimu zdrady). Tak samo jak powoływanie się na boga
dla wytłumaczenia agresji - tutaj wspomnę tylko Gott mit uns (Bóg
z nami) na paskach żołnierzy niemieckiego Wehrmachtu w okresie II wojny
światowej.
Jeżeli to geje są zafiksowani na punkcie
swojej orientacji to niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego okładki prawicowych
tygodników w ostatnich kilku miesiącach praktycznie zawsze mają jakiś tekst o homodyktaturze, ideologii LGBT, homoterrorze etc. Co ciekawe są to te same tygodniki, które
praktycznie żyją dzięki reklamą spółek skarbu państwa. Dość powiedzieć, że Sieci, Do Rzeczy i Gazeta Polska - razem wzięte - mają niższy nakład niżPolityka i niewiele większy niż Newsweek. Poniżej prezentuje okładki głównych
prawicowych tygodników opinii zasilanych z pieniędzy rządowych z mijającego tygodnia. Na okładce GP możemy przeczytać też o Prowokacji białostockiej, a na pierwszej stronie Sieci widzimy antysemicki akcent z wszechpotężnym Sorosem.
O
absolutnym skandalu jakim są naklejki Strefa wolna od LGBT jakie
wymyśliła Gazeta Polska nie chce się nawet wspominać, bo to - znowu - urągające ludzkiej godności i przywodzące
jednoznaczne skojarzenia. Chociaż, mimo to jeden ksiądz postanowił zrobić sobie nawet zdjęcie profilowe z nakładką inspirowaną owym gratisem do czasopisma. Następnym
krokiem powinien być plakat na drzwi dla prenumeratorów z napisem Nur für heterosexuelle (Tylko dla heteroseksualistów podobne napisy były na drzwiach
punktów usługowych w okupowanej Warszawy w trakcie II WŚ, tylko wtedy mowa była
o Niemcach). Tak na poważnie to ciężko się śmiać, gdy jednak dotyka to na końcu
zwykłych osób.
Fatalnie wypada znowu TVP, która pokazuje we
Wiadomościach informacje o rzekomo atakowanych księżach ze Szczecina czy Turku,
które 2-3 dni później okazują się zdecydowanie podkręcone, a nie potrafi powiedzieć o tym,
że Przemysławowi Witkowskiemu, który zwrócił uwagę na homofobiczne graffiti obito twarz i przestawiono nos. Kiepsko wyglądają też słowa z katolickiego tygodnika Christianitas, o tym, że istnieje przemoc sprawiedliwa i ta w
Białymstoku właśnie taka była. Jeżeli ktoś uważa, że to opluwanie i
dehumanizowanie przeciwników przez hierarchów Kościóła i części prawicy to tylko
reakcje to moim zdaniem jego kompas moralny jest całkowicie zwichrowany.
Sierpień się dopiero zaczął, a już mieliśmy, przy okazji rocznicy wybuchu
powstania warszawskiego bulwersujące słowa wspomnianego już abp Jędraszewskiego
o tym, że kiedyś walczono z czerwoną zarazą a dziś z trzeba walczyć ztęczową zarazą. Słowa absolutnie niegodne kapłana jakiejkolwiek religii.
Opamiętania nie ma. W sukurs duchownemu znowu idą dziennikarze. Na przykład
redaktor Niedzieli Tygodnika Katolickiego pisze tak:
Abp Marek Jędraszewski porównując tęczową ideologiędo "czerwonej zarazy" użył precyzyjnych słów i odniesień. Dobitnie powiedział prawdę o zagrożeniach, z którymi dziś muszą zmagać się Polacy
Abp Marek Jędraszewski porównując tęczową ideologiędo "czerwonej zarazy" użył precyzyjnych słów i odniesień. Dobitnie powiedział prawdę o zagrożeniach, z którymi dziś muszą zmagać się Polacy
Jak
zwykle to samo, dociskanie gazu, uzurpacja sobie prawa do mówienia w imieniu
wszystkich Polaków, jakby każdy z nich był katolikiem, dla którego tęcza
stanowi symbol totalitaryzmu i krokodyle łzy jak to ktoś ich próbuje
indoktrynować, bo nie zgadza się na mówienie o innych ludziach per chołota,
zaraza, pedały czy cytowanie fragmentów Biblii, które nie trudno odczytać jako
nawoływanie do przemocy. Tymczasem kościoły się wyludniają, duchowni są coraz
starsi, a w Olsztynie w tym roku nikt nie zgłosił się do seminarium. Refleksji
nad tym stanem rzeczy się nie spodziewam, najwyżej zrzuci się na homoterror i
żydowskie spiski. Jeżeli tak będzie to za kilka-kilkanaście lat kościół w
Polsce naprawdę spadnie z wysokiego konia: tak jak miało miejsce w Irlandii czy
Hiszpanii.
Misja "edukacyjna" IPN
Byłem
już po zakończeniu wpisu, kiedy natrafiłem na informację o tym, że Instytut Pamięci Narodowej w ramach organizowanego z pieniędzy podatnikówPrzystanku historia zaprosił gościa Marka Chodakiewicza, który
opowiadając o cywilizacji śmierci popełnił między innymi takie
wypowiedzi:
Chrześcijaństwo daje nam, nawet jeśli się nie wierzy w Boga, paradygmat, jak powinniśmy się nawzajem szanować i kochać. Prucie się w kakao nie jest czymś takim
Jest to cytat obrzydliwy. Pokazujący poziom wypowiadającego się i jest to jawne szczucie i gadanie, które z jakąkolwiek misją edukacyjną nie ma nic wspólnego. Po pierwsze istniał i istnieje świat poza chrześcijaństwem i pomimo braku dekalogu ludzie też radzili sobie z podstawową moralnością. Jaki szacunek do czegokolwiek ma w sobie ktoś kto używa zwrotów prucie się w kakao? Ktoś kto sprowadza miłość do prucia w kakao? Do tego powtarzanie miejskiej legendy o wkładaniu sobie chomików w odbyt i poniżej - dla czytelników o mocnych nerwach - jeszcze kilka cytatów człowieka, z którego IPN postanowiło zrobić autorytet:Nic bardziej nie obraża Boga niż rzucanie nasienia w kał. Widzę, że państwu chce się rzygać
...
Także proszę sobie nie myśleć, że to jest jakiś romantyzm, uniesienie. Tak to nie wygląda. To jest sperma, kał i krew
Ciekaw jestem jak wygląda związek pana Chodakiewicza. Czy jego związek z żoną (jeżeli takową ma) można sprowadzić do sperma, śluz i krew?
W USA zaczęło się od tego, że czarni Amerykanie nie byli dopuszczani do barów, do fontann z wodą, do basenów i traktowano ich jak bydło. Zorganizowani przez swoich pastorów, ubrani w garnitury, powiedzieli, to urąga to chrześcijańskiej godności i już. Proszę sobie wyobrazić, że najpierw podczepiły się do tego feministki, które zaczęły głosić, że są prześladowaną mniejszością. Do feministek dołączyli się wesołkowie, którzy też twierdzili, że są prześladowani. A są najbogatsi, bo nie mają wydatków na dzieci
...
Powinniście naciskać, że homoseksualiści byli, są i będą, bo taka jest natura, natomiast wesołkowie i ich ideologia jest tak wraża jak komuna i jak naziole. Tak samo wraża. To jest piąta kolumna, która dostaje kasę z zagranicy. Nie tylko od ambasady Norwegii czy Holandii, ale też od NGO, od Sorosa
Antysemityzm, pomieszanie pojęć, dehumanizacja, teorie spiskowe - tyle proponuje IPN i ich autorytety. To jest ta nowa jakość polityki.
Chrześcijaństwo daje nam, nawet jeśli się nie wierzy w Boga, paradygmat, jak powinniśmy się nawzajem szanować i kochać. Prucie się w kakao nie jest czymś takim
Jest to cytat obrzydliwy. Pokazujący poziom wypowiadającego się i jest to jawne szczucie i gadanie, które z jakąkolwiek misją edukacyjną nie ma nic wspólnego. Po pierwsze istniał i istnieje świat poza chrześcijaństwem i pomimo braku dekalogu ludzie też radzili sobie z podstawową moralnością. Jaki szacunek do czegokolwiek ma w sobie ktoś kto używa zwrotów prucie się w kakao? Ktoś kto sprowadza miłość do prucia w kakao? Do tego powtarzanie miejskiej legendy o wkładaniu sobie chomików w odbyt i poniżej - dla czytelników o mocnych nerwach - jeszcze kilka cytatów człowieka, z którego IPN postanowiło zrobić autorytet:Nic bardziej nie obraża Boga niż rzucanie nasienia w kał. Widzę, że państwu chce się rzygać
...
Także proszę sobie nie myśleć, że to jest jakiś romantyzm, uniesienie. Tak to nie wygląda. To jest sperma, kał i krew
Ciekaw jestem jak wygląda związek pana Chodakiewicza. Czy jego związek z żoną (jeżeli takową ma) można sprowadzić do sperma, śluz i krew?
W USA zaczęło się od tego, że czarni Amerykanie nie byli dopuszczani do barów, do fontann z wodą, do basenów i traktowano ich jak bydło. Zorganizowani przez swoich pastorów, ubrani w garnitury, powiedzieli, to urąga to chrześcijańskiej godności i już. Proszę sobie wyobrazić, że najpierw podczepiły się do tego feministki, które zaczęły głosić, że są prześladowaną mniejszością. Do feministek dołączyli się wesołkowie, którzy też twierdzili, że są prześladowani. A są najbogatsi, bo nie mają wydatków na dzieci
...
Powinniście naciskać, że homoseksualiści byli, są i będą, bo taka jest natura, natomiast wesołkowie i ich ideologia jest tak wraża jak komuna i jak naziole. Tak samo wraża. To jest piąta kolumna, która dostaje kasę z zagranicy. Nie tylko od ambasady Norwegii czy Holandii, ale też od NGO, od Sorosa
Antysemityzm, pomieszanie pojęć, dehumanizacja, teorie spiskowe - tyle proponuje IPN i ich autorytety. To jest ta nowa jakość polityki.
Bardzo proszę nie mówić mi, że
homofobia to rozbuchane zjawisko. Jeżeli ktoś uważa, że tego typu słowa w
instytucjach państwowych, za nasze pieniądze mogą mieć miejsce, że biskupi mogą
sobie nawoływać do zatrzymywania zarazy, że rządzący nie mają nic wspólnego z
tym co pisze się w gazetach przez nich dotowanych to moim zdaniem serio jest
jakiś grubszy problem moralny i intelektualny. Jeżeli ktoś uważa, że to
wszystko można spłycić do poziomu walki politycznej to bardzo proszę o 11 stron
przykładów z ostatniego pół roku - tak jak ja to zrobiłem - gdzie środowiska
LGBT w taki sposób dehumanizują kościół. Proszę mi pokazać atak antify na pielgrzymki
lub procesje. Proszę mi pokazać złamane obojczyki. Proszę pokazać mi statystki,
które mówiłyby o tym jak Kościół rzekomo jest atakowany i nie mówię o tęczowej
Maryi, bo takie akty agresji to społeczność LGBT widzi od 15-20 lat
na banerach i wlepkach zakaz pedałowania, w słowach dewiant, pedał i zboczeniec. Takie akty
agresji to jest chleb powszedni dla nich. Konserwatystom w Polsce żadna
krzywda się nie dzieje. Proszę mi pokazać gazetę wspieraną przez podatnika w
przeszłości, lub wspieraną przez zagraniczny kapitał obecnie, która
wypuściła naklejki z przekreślonym krzyżem i napisem Strefa wolna od
katolików. Mają władzę, mają telewizje, mają cały zastęp mediów, mają
celebrytów w klimacie Klepackiej czy Cejrowskiego, którzy chętnie dzielą się
swoimi kontrowersyjnymi opiniami na temat społeczności LGBT. Mają
kościół, który chętnie wskazuje wrogów z ambon. Skrajna prawica co roku hajluje sobie na Jasnej Górze i maszeruje po miastach ramię w ramię w jednakowych mundurach i z pochodniami lub dużymi flagami, co oczywiście nie ma prawa nikomu
przypominać niczego i jest jedynie wyrazem głębokiego patriotyzmu. Jeżeli to
nie jest cyniczna gra i syndrom oblężonej twierdzy to ja nie wiem. Ksiądz Robert Wawer mówi o nakazie eliminacji tego zła Czy katolicy w Polsce uważają, że zamach na
redaktorów Charlie Hebdo za karykaturę Mahometa był usprawiedliwiony, bo akcja
budzi reakcję?
Kiedy na początku tej dekady
miałem przechył na konserwatyzm, nie spodziewałem się w najczarniejszych snach,
że tak rozwinie się sytuacja. Jeżeli już rządzący ze swoim aparatem medialnym i Kościół postanowili wytaczać
takie działa przeciwko aktywistom i tysiącom zwyczajnych ludzi to ja powiem jednoznacznie: wolę milion razy bardziej zobaczyć
dwóch homoseksualistów adoptujących dziecko niż oglądać takie obrazki jak te,
które opisałem powyżej. W tym wszystkim nie ma żadnej wrażliwości i żadnego
miłosierdzia. Najgorsze jest to, że przynajmniej do październikowych wyborów
nic się nie zmieni. A jak będzie później? Ktoś sobie da rękę uciąć, że takie Białestoki nie będą zdarzać się częściej? Pożar łatwiej jest rozpalić niż ugasić.

Komentarze
Prześlij komentarz